tak sie zastanawiam czy mi to poztrebne bylo
ta przeprowadzka.
bo z jednej strony onet bardzo dretwy, tradycja jest pianie tam po to by w momencie publikacji stracic wsyztsko.
lecz z drugiej strony jakis kawalek mnei tam zostal.
i sie dawalo tamtego bloga zrobic tak "pod siebie"
a tego to nie.
w kazydm razie no abla poki co.
ponadto dzis nastapi odciecie od siecoie - na jak dlugo - nie wiemy.
miejmy nadzieje, ze tutejszy dostawca netu sprezy sie i nie bedzie to dluzej niz do przyszlego tygodnia.
jakos tak lepiej jak sie net ma.
poza tym w kolo to samo - dzieci, praca, dom.
jedyna ciekawostka na najblizszy czas jest wyjazd do pl - dokladnie za miesiac.
i przyjazd K z K.
i moze dogadamy wizyte mamy.
a moze i kamy.
i jest mi jakos nijak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz