wtorek, 6 grudnia 2011

pada i pada, poniedziałek, 26 maja 2008, laudik

no zesz karwa...!!!!
chujoza jakas.
drugi dzien leje.
oszaleje od tego, bo ani wyjsc ani pojsc ani kompletenie nic.
mialam sie opalac na ogrodzie pod palma, a tymczasem wlaczylam ogrzewanie.

a z okazji dnia mamy mam ochote wstac i wyjsc i zapomniec o wszystkim.
nawet mimo deszczu.
a pewnikiem sie jedno napije.
w zasadzie to moge zaczac juz podczas podawania kolacji.
czyli zara.
w lodowce jakas resztke rumu i koli mam wiec normalnie ide zaswietowac.
dzien mi minal w rytmie techno.
chce wyjsc na tance, odstrzelic sie - w sensie SIEBIE na tablecie i wrocic w przyszlym tygodniu.
o ile w ogole.

poki co 3 kolacje i raz napoje dla pani mamy bardzo proszszsz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz