no wlasnie nie mam lecz szpony nałogu kaza radzic sobie z tym problemem.
wszelkimi sposobami.
te zas sa nie do konca legalne i nie do konca jestem w zwiazku z tym w porzadku, szczegolnie wobec jakiegos nieznajomego sasiada...
ale coz poczac?
sasiad (nawet nie wiem ktory!!!)sie mam nadzieje nie skubnie, a ja jakos przetrwam do srody.
bo w srode mam ponoc wrocic do sieciowego swiata:)
tak czy siak nie jest zle, bo w zwiazku z tym, ze nie ma internetu spedzilismy piekna rodzinna niedziele -
prawei rodzinna bo M tradycyjnie byl w pracy - ja z pomiotami siedzielismy przed tv - pierwszy raz od miesiecy - poczytalismy na glos ksiazke - znaczy kajek, polenilismy sie, i bylo bardzo milo.
deszcz lal calusienki dzien wiec bylo kulanie sie po kanapach, przysypianie i budzenie sie tylko na zarcie.
i tak o.
wstawilam milion pralek, wpieprzylam zapas jadła na najblizszy miesiac i w zwiazku z tym ostatnim powracam na cos w rodzaju diety.
moze nie superrestrykcyjna tym razem bedzie, ale bedze.
howk.
poki co wypilam redbula light i wciagnelam jajko.
a teraz ide badac zmiany powstale na swiecie .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz