dawno nie pisane, bardzo dawno.
ale sytuacja jakby mnie pochalania na tyle, ze nie chce sie rozpraszac - przynajmniej jeszcze nie teraz.
z form aktywnosci internetowej - facebook - ale sadzac po czestotliwosci wpisow innych zaprzyjaznionych piszacych - wszyscy tak mają:)
zaplanowal mi sie wyjazd do POlski - na koniec czerwca - z okazji slubu Przemka i pojade na niego jako samotny rodzic z 3 dzieci.
M powinien jak najszybciej zmienic prace, to juz 3 slub w ciagu roku ktory mu przechodzi kolo nosa.
zatem z wizyty rodziny znow nici - ciekawe, ze przyjaciele i znajmi zawsze znajduja czas zeby sie do nas wybrac, ntomiast najblizsza rodzina - jakby unikala.
co do wizyt znajomych zapowiada sie ciekawie , bo praktycznie od stycznia ciagle kogosc goscimy - na weekend, na pare dni.
jednej wizyty jestem bardzo ciekawa i na nia czekam - Pawel zapowiedzial sie do nas na koniec kwietnia lub poczatek maja.
odkad wyplynal nie wiem nic jak sytuacja prawna jego tzw malzenstwa - jak i pewnie on sam:)
- ciekawe wiec co takiego nam opowie jak juz zaraz po powrocie z morza u nas zawita.
o pracy nie chce mi sie pisac - jest fajna i bardzo wymagajaca.
warunki pracy - dobre - warunki personalne - skostniale i osadzone w niedzisiejszych realiach,
ale nie przeszkadzaja mi na tyle by spedzac sen z powiek.
co poza tym - nie wiem sama - jest ok - chyba najbardziej upajam sie stabilizacja - nie zastanawiam, nie planuje, nie przyemysliwuje. odpreze sie chyba dopiero za miesiac...