udalo mi sie zmusic, naklonic siebie, pzrekonac - do powrotu do biegania.
po roku lenia smierdzacego i oszukiwania siebie, ze nie trzeba, ze nie warto, ze mnie kolana bola i to szkodliwe jest - zaczelam znow i z kazdym kolejnym wyjsciem jest mi latwiej.
nie zapadne tej zimy na depresje, oj nie.
raz, ze pogoda najwyrazniej mi sprzyja - rekordowo cieplo i slonecznie, nawet jakby sie zaraz mialo cos spierdzielic to i tak pozostaja raptem dwa miesiace zimowe.
dwa - ta sprawa z nowa, dlugo poszukiwana praca sprawia, ze myslami jestem juz w kwietniu
trzy - pomysl na solidny detoks na poczatku jesien jakos mnie trzymal w ryzach przez cala jesien i mimo zimy (lagodnej , bo lagodnej ale jednak zimy) - nadal trzyma.
rozpasalam sie, nieuniknione to bylo - w czasie swiat - ale tym chyba szybciej sie teraz po tym popasie zbieram. koncycji jedynie nie mam zadnej - a mialam jak maratonczyk.
no nic - zbuduje ja na nowo.
pocieszajace jest to, ze z kazdym kolejnym wyjsciem na wycisk jest mi latwiej WYJSC i duzo radosniej wrocic PO do domu.
stopniowo wroce do formy - i tej duchowej i tej fizycznej - i mam nadzieje - TEJ WYGLADOWEJ tez.
zazwyczaj pzreciez zabieralam sie za siebie w styczniu , lutym - zatem skoro teraz stanelam na macie w grudniu - prognozy widze tylko optymistyczne
piątek, 30 grudnia 2011
czwartek, 22 grudnia 2011
Kristmas party
Zaliczone:) bylo fAjnie, miło, wesoło i młodzieżowo. Jak zwykle i po angielsku co nastraja do tego, żeby nie zapraszać - Anglicy nie rozumieją naszej polskiej tradycji, ze jak sie gdzieś idzie to sie ze sobą przynosi. Mimo upływu lat nic sie w temacie nie zmienia. Następnym razem wystawie za swej strony dzbanek herbaty
środa, 21 grudnia 2011
A do tego
nie zamierzam współdzielić szaleństwa przedświątecznego, którego szczerze nienawidzę
i dlatego:
i dlatego:
- nie umyłam okien i nie zamierzam
- nie zrobilam jeszcze zakupów - i jak zrobię w końcu to będą niewielkie
-nie upiekę sernika w tym roku
-ani makowca
-ani babki drożdżowej
-ani nie nalepię pierogów z kapustą i grzybami
-ani uszek do barszczu
-ani nie ugotuje barszczu
Powyższe kupię w ilości symbolicznej - chrzanic tradycjne utyranie się i jeszcze bardziej tradycyjne obżeranie się tym wszystkim - "bo szkoda by się zmarnowalo"
Dzieci mam zdecydowanie niezainteresowane tradycyjnym jedzeniem jak i tradycyjnym jadlem wiec bedzie tylko tyle ile trzeba by zaspokoic potzreby M na jedzenie , no i moje - na tradycje.
A zamierzam zamiast jedzenia pic z radosci - bo 4 stycznia rozpoczynam nowy rozdzial zycia na obczyznie :)))
sroda, 21 grudnia 2011
jesli wszstko co napislaam nagle pzrez przycisniecie jednego klawisza wylecialo w kosmos - znak to ze nie powinnam niczego pisac.
over
over
czwartek, 15 grudnia 2011
byle do poniedzialku
druga czesc za mna - ponoc w poniedzialek mam sie dowiedziec
pocieszam sie
a poza tym prezenty kupione i popakowane nawet - w sobote urodziny dziewczyn, za tydzien swieta, potem sylwester i urodziny kaja na koncu.
i nie mamy juz wiecej pieniedzy na inne okolicznosci.
pocieszam sie
a poza tym prezenty kupione i popakowane nawet - w sobote urodziny dziewczyn, za tydzien swieta, potem sylwester i urodziny kaja na koncu.
i nie mamy juz wiecej pieniedzy na inne okolicznosci.
czwartek, 8 grudnia 2011
sraczka i padaczka, 8 grudnia 2011
tak sie czuje i to bym zrobila najchetniej:(
Jimie Morissonie, w dniu urodzin swych miej mnie dzis w swojej opiece.
środa, 7 grudnia 2011
Środa, 7 grudnia
No to jutro o tej samej porze powinnam być juz po intetwiu. Stresa mam ogromnego, bo mi zależy. i nie pamietam kiedy ostatni raz byłam przrsluchiwana. Podobało im się cv, teraz ja im się powinnam spodobać.
Polamalo mnie chyba tez z tego stresu- nie mogą ruszyć prawym ramieniem - zauważyłam ze to moje stresolubne miejsce i najlepszy probiez stresu- jak coś się dzieje u mnie w głowie- z miejsca paraliżuje mi prawa stronę.
I taka zdretwiala pójdę jutro walczyć o posadę ... Chuj z tym. byle szczęśliwe zakończenie....
Polamalo mnie chyba tez z tego stresu- nie mogą ruszyć prawym ramieniem - zauważyłam ze to moje stresolubne miejsce i najlepszy probiez stresu- jak coś się dzieje u mnie w głowie- z miejsca paraliżuje mi prawa stronę.
I taka zdretwiala pójdę jutro walczyć o posadę ... Chuj z tym. byle szczęśliwe zakończenie....
wtorek, 6 grudnia 2011
powrot blondynki
jak mozna stracic dostep do bloga?
nic prostszego.wystarczy usunac konto do ktorego ten blog byl przypisany.
ja tak zrobilam i udalo sie, kurwa.
usuwajac konto na gazecie, nie skojazrylam jakos ze mam tam rowniez bloga, podpietego wlasnie pod to konto.
wypieprzajac w kosmos wszystkie swoje dane i anihilujac skrzynke mailowa, profil na jakis czatach i chuj wie co jeszcze pozbawilam sie mozliwosci odpalenia i usuniecia swojego wlasnego osobistego bloga.
probowalam - i owszem - targnieta swoja blondynkowa naiwnoscia pisac i tu i tam o pomoc w pzrywroceniu hasla, bloga konta ale jak latwo sie domylic TAM nie bylo nikogo kto bylby odpisal:(
upraszalam rowniez o usuniecie w takim razie - ale zawziecie wisi.
coz, moge miec tylko nadzieje ze ktoregos dnia zniknie, jak kiedys blog onetowy.
ech....
strasznie jest wiedziec ze gdzies tam wisi kawalek mojego zycia, zdjecia, wspomnienia i nie mam juz do niego klucza, nie moge go ani uzupelnic, ani unicestwic.ja go stworzylam i pzrez jakies bzdurne niedopaztrenie - blondynka, wiadomo - dryfuje sobie gdzies taki bezpanski.
taka ja bezpanska gdzies....
swoja droga ciekawi mnie na ile jest przewidziane zycie bezpanskiego bloga, ktorego nikt nie uzupelnia, nikt nie otwiera, czasem jedynie ktos przeczyta...
nic prostszego.wystarczy usunac konto do ktorego ten blog byl przypisany.
ja tak zrobilam i udalo sie, kurwa.
usuwajac konto na gazecie, nie skojazrylam jakos ze mam tam rowniez bloga, podpietego wlasnie pod to konto.
wypieprzajac w kosmos wszystkie swoje dane i anihilujac skrzynke mailowa, profil na jakis czatach i chuj wie co jeszcze pozbawilam sie mozliwosci odpalenia i usuniecia swojego wlasnego osobistego bloga.
probowalam - i owszem - targnieta swoja blondynkowa naiwnoscia pisac i tu i tam o pomoc w pzrywroceniu hasla, bloga konta ale jak latwo sie domylic TAM nie bylo nikogo kto bylby odpisal:(
upraszalam rowniez o usuniecie w takim razie - ale zawziecie wisi.
coz, moge miec tylko nadzieje ze ktoregos dnia zniknie, jak kiedys blog onetowy.
ech....
strasznie jest wiedziec ze gdzies tam wisi kawalek mojego zycia, zdjecia, wspomnienia i nie mam juz do niego klucza, nie moge go ani uzupelnic, ani unicestwic.ja go stworzylam i pzrez jakies bzdurne niedopaztrenie - blondynka, wiadomo - dryfuje sobie gdzies taki bezpanski.
taka ja bezpanska gdzies....
swoja droga ciekawi mnie na ile jest przewidziane zycie bezpanskiego bloga, ktorego nikt nie uzupelnia, nikt nie otwiera, czasem jedynie ktos przeczyta...
no to od nowa
opowiesc o tym jak to sie stalo ze zaczynam na nowo i to od skopiowania swojego wlasnego bloga bedzie potem.
bo do czwartku zapinka na inny temat.
uporzadkowanie zapiskow archiwalnych rowniez.
najwazniejsze ze TO uczynilam bylam.
reszte sie poskalda
bo do czwartku zapinka na inny temat.
uporzadkowanie zapiskow archiwalnych rowniez.
najwazniejsze ze TO uczynilam bylam.
reszte sie poskalda
wiosna wraca, piątek 25 lutego 2011
piątek, 25 lutego 2011
dzis bylo slonce, chyba 100 stopni na termometrze i tabuny ptakow lecacych na polnoc.
no to i ja sie obudzilam
dzis bylo slonce, chyba 100 stopni na termometrze i tabuny ptakow lecacych na polnoc.
no to i ja sie obudzilam
mordercom uczuc mowimy stanowcze nie, czwartek, 11 listopada 2010
czwartek, 11 listopada 2010
jeden moj kolega powiedzial kiedys, ze ci co postepuja niegodnie, nie sa zli wlasnie z powodu niegodnych swoich uczynkow.
najgorsze jest to, ze morduja dobro w innych ludziach i zabijaja
i wiare i nadzieje.
i jest w tym cos, bo po kazdym zderzeniu ze zlem ja osobiscie reaguje wycofaniem sie o mile swietlne wglab wlasnej egzystencji, utrata ochoty na jakiekolwiek interakcje z innymi przedstawicielami mojego gatunku, dziwaczeje, rozpoczynam glebokie retrospekcje, analizy wlasnych uczynkow, wyrastaja mi kolce i rogowy naskorek na grzbiecie, lapie depresje i staje sie sakrastyczna.
ogolnie staje sie zajebiscie nieciekawa postacia.
i mija mnostwo czasu zanim zrogowacenia ustapia, tabletki na depresje zrobia robote, a z analizy wewnetrznej wynikna wnioski, iz zawsze bylam glupia i naiwna i taka zapewne umre.
co jednakowoz nie robi mi dobzre na samoocene.
i dochodze do wniosku, po raz setny i tysieczny ze:
-kazdy dobry uczynek musi byc pzrykladnie ukarany
-ci, ktorzy nas wykorzystuja, nie mysla o nas ze jestesmy dobrzy
i szlachetni, a raczej durni - pzrez co zaslugujacy na wyruchanie.
tyle moich pzremyslen na ten niemily, listopadowy, szarobury, zgnily deszczowo-wichurowy poranek
10:47, laudik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 listopada 2010
koniec roku blisko
przepraszam wszystkich za niepisanie.
ale jedna taka wredna kurwa skutecznie oslabila moja wene pisarska, a zdajac sobie sprawe , ze pewnie zaczyna kazdy dzien od sprawdzenia co nowego napisalam - ja nie pisze nic.
ale dzis wlasnie jeden gosc, poniekad wspolnik w morderstwie mojego dobrego humoru i talentu literackiego wyskoczyl dzis niczym diabel z pudelka.
jak wiadomo-wampiry moga zyc w soich trumnach cale wieki, jednak zawsze kiedys wylaza, zadne cudzej krwi.
ja na szczescie od prawie roku zabezpieczam sie mascia na szczury i naszyjnikiem z czosnku, ale cholera, licho nie spi.
trzeba bedzie podwoic dawke, zarowno masci na szczury jak i czosnku.
no i zaopatrzyc sie dodatkowo w osinowy kolek.
dla tych, ktorzy nie wiedza o co chodzi - kochani - nie zycze wam blakania sie po ciemnej stronie mocy, nie dajcie sie tez tam zaciagnac.
dla tych co wiedza o kogo chodzi - spoko wodza - nie dam sie podejsc drugi raz:).
napisze cos kiedys gdzies, ale poki co mam do przygotowania koncert swiateczny dla 7 moich uczniow wiec nieco zajeta jestem:D
jeden moj kolega powiedzial kiedys, ze ci co postepuja niegodnie, nie sa zli wlasnie z powodu niegodnych swoich uczynkow.
najgorsze jest to, ze morduja dobro w innych ludziach i zabijaja
i wiare i nadzieje.
i jest w tym cos, bo po kazdym zderzeniu ze zlem ja osobiscie reaguje wycofaniem sie o mile swietlne wglab wlasnej egzystencji, utrata ochoty na jakiekolwiek interakcje z innymi przedstawicielami mojego gatunku, dziwaczeje, rozpoczynam glebokie retrospekcje, analizy wlasnych uczynkow, wyrastaja mi kolce i rogowy naskorek na grzbiecie, lapie depresje i staje sie sakrastyczna.
ogolnie staje sie zajebiscie nieciekawa postacia.
i mija mnostwo czasu zanim zrogowacenia ustapia, tabletki na depresje zrobia robote, a z analizy wewnetrznej wynikna wnioski, iz zawsze bylam glupia i naiwna i taka zapewne umre.
co jednakowoz nie robi mi dobzre na samoocene.
i dochodze do wniosku, po raz setny i tysieczny ze:
-kazdy dobry uczynek musi byc pzrykladnie ukarany
-ci, ktorzy nas wykorzystuja, nie mysla o nas ze jestesmy dobrzy
i szlachetni, a raczej durni - pzrez co zaslugujacy na wyruchanie.
tyle moich pzremyslen na ten niemily, listopadowy, szarobury, zgnily deszczowo-wichurowy poranek
10:47, laudik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 listopada 2010
koniec roku blisko
przepraszam wszystkich za niepisanie.
ale jedna taka wredna kurwa skutecznie oslabila moja wene pisarska, a zdajac sobie sprawe , ze pewnie zaczyna kazdy dzien od sprawdzenia co nowego napisalam - ja nie pisze nic.
ale dzis wlasnie jeden gosc, poniekad wspolnik w morderstwie mojego dobrego humoru i talentu literackiego wyskoczyl dzis niczym diabel z pudelka.
jak wiadomo-wampiry moga zyc w soich trumnach cale wieki, jednak zawsze kiedys wylaza, zadne cudzej krwi.
ja na szczescie od prawie roku zabezpieczam sie mascia na szczury i naszyjnikiem z czosnku, ale cholera, licho nie spi.
trzeba bedzie podwoic dawke, zarowno masci na szczury jak i czosnku.
no i zaopatrzyc sie dodatkowo w osinowy kolek.
dla tych, ktorzy nie wiedza o co chodzi - kochani - nie zycze wam blakania sie po ciemnej stronie mocy, nie dajcie sie tez tam zaciagnac.
dla tych co wiedza o kogo chodzi - spoko wodza - nie dam sie podejsc drugi raz:).
napisze cos kiedys gdzies, ale poki co mam do przygotowania koncert swiateczny dla 7 moich uczniow wiec nieco zajeta jestem:D
wakcje, wtorek 18 maja 2010
wakcje
majka - za 2 miesiace z kawalkiem sie widzimy!!!!
19:56, laudik
Link Komentarze (4) »
wtorek, 11 maja 2010
za dwa lata koniec swiata :D
ostatnio zaliczylam chrzciny i pogrzeb. to takie ludzkie. i takie tragiczne zarazem. kto sie urodzil umrzec musi. zatem najfajniej maja ci co sie nie urodzili. albo juz umarli. ja mam schizy na gwaltowna smierc. od zawsze mam pzreczucie ze umre mlodo. opierajac sie na prognozach uda mi sei dociagnac do 40. nic nie mam do tego scenariusza, tylko zal mi dzieci. zaluje, ze nie zdecydowalam sie na nie wczeasniej. teraz mam wyrzuty sumienia ze powolalam je na ten swiat, ktory ma termin waznosci do 2012 albo jakos tak. licze na to ze koniec bedzie szybki i w miare bezbolesny. nie chce pzrezyc.
majka - za 2 miesiace z kawalkiem sie widzimy!!!!
19:56, laudik
Link Komentarze (4) »
wtorek, 11 maja 2010
za dwa lata koniec swiata :D
ostatnio zaliczylam chrzciny i pogrzeb. to takie ludzkie. i takie tragiczne zarazem. kto sie urodzil umrzec musi. zatem najfajniej maja ci co sie nie urodzili. albo juz umarli. ja mam schizy na gwaltowna smierc. od zawsze mam pzreczucie ze umre mlodo. opierajac sie na prognozach uda mi sei dociagnac do 40. nic nie mam do tego scenariusza, tylko zal mi dzieci. zaluje, ze nie zdecydowalam sie na nie wczeasniej. teraz mam wyrzuty sumienia ze powolalam je na ten swiat, ktory ma termin waznosci do 2012 albo jakos tak. licze na to ze koniec bedzie szybki i w miare bezbolesny. nie chce pzrezyc.
emotional stability recovered after weed resection, wtorek, 13 kwietnia 2010
wtorek, 27 kwietnia 2010
kto nie ma szczescia w milosci...
....ten ma ponoc w kartach. grach losowych. zdrapkach.| loteriach rozmaitych. krzyzowkach. audiotele. oswiadczam, ze w swoim zyciu nigdy nic jeszcze nie wygralam:) to pewnie rownowazy szczescie w milosci:) moj wybranek konczy dzis 36 lat. ....kiedy on mi sei tak zestarzal, sama nie wiem....
13:29, laudik
Link Komentarze (2) »
piątek, 09 kwietnia 2010
historia pewnego obledu
obled zatacza coraz szersze kregi. zrobilo sie i niepzryjemnie i niebezpiecznie. co sklonilo mnei do wytezenia glowy i ruszeniu dupska i wymysleniu obejscia dla braku hasla ohaslowujac sie jednak:) i tak jest dobrze. moze za jakis czas i zrezygnuje z hasla i opowiem co sie dzieje. poki co odpoczywam i lapie oddech po zwalczeniu kolejnych dwoch wampirow, ktorym jakos udalo sie dopasc mnie i pic krew i energie. jeden pasozytowal na mnei 5 lat, drugi prawei 4 miesiace. na szczescie koniec z tym. mam nadzieje, ze sami siebie w koncu skonsumuja i o tyle bedzie wiecej dobra i siwezego powietzra na swiecie. strasznie boje sie psychololi. respektuje ich moc i staram sie ich unikac. gdybym jeszcze nauczyla sie ich w mig rozpoznawac.....zanim skocza mi na kark i zaczna dusic....
14:08, laudik
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 kwietnia 2010
.....
po miesiacach hibernacji, tak na wiosne mnostwo pytan w mojej gloiwe.
-czym jest milosc?
-czym jest pzryjazn?
-czym nienawisc?
-czym klamstwo?
-jak bardzo mozna nagiac rzeczywistosc by sie poczuc dobzre?
-jak bardzo mozna nagiac fakty byc sie poczuc bohaterem?
-jak bardzo tzreba obrzydzic innych by samemu poczuc sie pieknym?
-jak bardzo tzreba uwiezryc w klamstwo by stalo sie jedyna i czysta prawda?
i ile moze wytzrymac wiara?
i czy prawdziwe uczucie to takie co pzretrwa buzre, czy takie co pzretrwa klamstwo?
jak rozne sa ludzkie wybory?
i jak rozne postzreganie dobra, zla, klamstwa, prawdy, fikcji i rzeczywistosci, piekna i brzydoty, madrosci i glupoty?
i jak wiele klamstw tzreba powiedziec, i w ile klamstw uwiezryc, by....
i czy stawianie sie na oltarzu, jakos wzor i punkt odniesienia wszelkich prawd, aspirowanie do roli Boga w czyims swiecie to juz gzrech?
i czy pozadanie zony blizniego swego i mowienie falszywego swiadectwa pzreciw blizniemu swemu sa nadal gzrechem?
jak bardzo ograniczona jest madrosc i jak bardzo nieograniczona glupota....
........
gdybym tylko znala odpowiedzi na te wsyztskie pytania ......
kto nie ma szczescia w milosci...
....ten ma ponoc w kartach. grach losowych. zdrapkach.| loteriach rozmaitych. krzyzowkach. audiotele. oswiadczam, ze w swoim zyciu nigdy nic jeszcze nie wygralam:) to pewnie rownowazy szczescie w milosci:) moj wybranek konczy dzis 36 lat. ....kiedy on mi sei tak zestarzal, sama nie wiem....
13:29, laudik
Link Komentarze (2) »
piątek, 09 kwietnia 2010
historia pewnego obledu
obled zatacza coraz szersze kregi. zrobilo sie i niepzryjemnie i niebezpiecznie. co sklonilo mnei do wytezenia glowy i ruszeniu dupska i wymysleniu obejscia dla braku hasla ohaslowujac sie jednak:) i tak jest dobrze. moze za jakis czas i zrezygnuje z hasla i opowiem co sie dzieje. poki co odpoczywam i lapie oddech po zwalczeniu kolejnych dwoch wampirow, ktorym jakos udalo sie dopasc mnie i pic krew i energie. jeden pasozytowal na mnei 5 lat, drugi prawei 4 miesiace. na szczescie koniec z tym. mam nadzieje, ze sami siebie w koncu skonsumuja i o tyle bedzie wiecej dobra i siwezego powietzra na swiecie. strasznie boje sie psychololi. respektuje ich moc i staram sie ich unikac. gdybym jeszcze nauczyla sie ich w mig rozpoznawac.....zanim skocza mi na kark i zaczna dusic....
14:08, laudik
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 kwietnia 2010
.....
po miesiacach hibernacji, tak na wiosne mnostwo pytan w mojej gloiwe.
-czym jest milosc?
-czym jest pzryjazn?
-czym nienawisc?
-czym klamstwo?
-jak bardzo mozna nagiac rzeczywistosc by sie poczuc dobzre?
-jak bardzo mozna nagiac fakty byc sie poczuc bohaterem?
-jak bardzo tzreba obrzydzic innych by samemu poczuc sie pieknym?
-jak bardzo tzreba uwiezryc w klamstwo by stalo sie jedyna i czysta prawda?
i ile moze wytzrymac wiara?
i czy prawdziwe uczucie to takie co pzretrwa buzre, czy takie co pzretrwa klamstwo?
jak rozne sa ludzkie wybory?
i jak rozne postzreganie dobra, zla, klamstwa, prawdy, fikcji i rzeczywistosci, piekna i brzydoty, madrosci i glupoty?
i jak wiele klamstw tzreba powiedziec, i w ile klamstw uwiezryc, by....
i czy stawianie sie na oltarzu, jakos wzor i punkt odniesienia wszelkich prawd, aspirowanie do roli Boga w czyims swiecie to juz gzrech?
i czy pozadanie zony blizniego swego i mowienie falszywego swiadectwa pzreciw blizniemu swemu sa nadal gzrechem?
jak bardzo ograniczona jest madrosc i jak bardzo nieograniczona glupota....
........
gdybym tylko znala odpowiedzi na te wsyztskie pytania ......
refleksja, wtorek, 06 kwietnia 2010
chcialam napisac opowiesc fantastyczna o milosci.... ale teraz, po przeczytaniu kilku rozdzailow, zdalam sobie sprawe, ze chcialam dobzre, a wyszlo jak zwykle;) bo pzreciez historii, ktora napisalam do bycia milosna jest strasznie daleko. az ciezko sie domyslic, ze opisuje tam uczucie. za to wyszlo mi doskonale studium choroby psychicznej. rozwazam zatem czy nie zmienic tytulu na na pzryklad "historia pewnego obledu"....
11:26, laudik
11:26, laudik
...., sobota, 27 lutego 2010
sobota, 27 lutego 2010
....
myslalam, ze sie skonczy ta zima , wroci wiosna, moje ukochane slonce mnei oswieci i znow mnei ocali
mialam nadzieje, ze kolejny raz wyjde z zimy obronna reka, ze sie wyslizgam....kolejny raz...
bo jest miedzy nami wrogosc, odkad pamietam.
..ja nie znosze jej - a ona mnie...
ja sie jej panicznie boje - ona smieje mi sei w twarz i co roku wyciaga do mnei swoja koscista lodowta reke
i szydzi z moich unikow..
i jak co roku cedzi pzez zeby, ze wroci....i ze mi pokaze....
juz kilka razy mnei dopadala, raz polozyla na deskach na kilka lat...
raz jej sie wyrwalam i schowalam pzred nia w najdziwniejszym kacie swiata....
a w tym roku mnei capnela, nie wiem jak to sie stalo, ale dalam sie pzrydusic noga do ziemi.
dostalam cios w glowe, a jak sie ocknelam lezalam z twarza wcisnieta miedzy plot a chodnik..
ale juz sie podnosze...
pierwszy raz od lat na czyims ramieniu....
duma poszla sie je..c..
ale na cholere mi duma w lezeniu pod plotem....
wiec
i'll be back.
just gimme a second.....
20:03, laudik
Link Komentarze (1) »
piątek, 12 lutego 2010
jestem, ale mnei nie ma
zatem w tym momecnie nie powinno sie pojawic nic do czytania, tylko obraz nieobecnej mnie
a zatem:
i tyle wszystkiego..... w tej odslonie.
ide zbierac mysli.....
....
myslalam, ze sie skonczy ta zima , wroci wiosna, moje ukochane slonce mnei oswieci i znow mnei ocali
mialam nadzieje, ze kolejny raz wyjde z zimy obronna reka, ze sie wyslizgam....kolejny raz...
bo jest miedzy nami wrogosc, odkad pamietam.
..ja nie znosze jej - a ona mnie...
ja sie jej panicznie boje - ona smieje mi sei w twarz i co roku wyciaga do mnei swoja koscista lodowta reke
i szydzi z moich unikow..
i jak co roku cedzi pzez zeby, ze wroci....i ze mi pokaze....
juz kilka razy mnei dopadala, raz polozyla na deskach na kilka lat...
raz jej sie wyrwalam i schowalam pzred nia w najdziwniejszym kacie swiata....
a w tym roku mnei capnela, nie wiem jak to sie stalo, ale dalam sie pzrydusic noga do ziemi.
dostalam cios w glowe, a jak sie ocknelam lezalam z twarza wcisnieta miedzy plot a chodnik..
ale juz sie podnosze...
pierwszy raz od lat na czyims ramieniu....
duma poszla sie je..c..
ale na cholere mi duma w lezeniu pod plotem....
wiec
i'll be back.
just gimme a second.....
20:03, laudik
Link Komentarze (1) »
piątek, 12 lutego 2010
jestem, ale mnei nie ma
zatem w tym momecnie nie powinno sie pojawic nic do czytania, tylko obraz nieobecnej mnie
a zatem:
i tyle wszystkiego..... w tej odslonie.
ide zbierac mysli.....
najbrzydsze buty swiata, czwartek, 28 stycznia 2010
czwartek, 28 stycznia 2010
najbrzydsze buty swiata
[21:04:45] k: ozesz kurwa
[21:04:55] a: hahahahah
[21:05:26] k: wersja pazyfistyczna nie jest wcale lepsza
[21:05:36] a: hahahahaahah
[21:05:36] k: pacyfistyczna
[21:05:44] a: ja nie moge z tego
[21:06:15] k: zeby chociaz wygladaly na zajebiscie wygodne
[21:06:18] k: a tu nic
[21:06:31] k: chyba tylko ktos kto ma kopyta by w nich sie dobzre poczul
[21:06:35] a: sobie wyobraz do tego taka goralska kamizelke ze skory owcy
[21:06:36] a: hahahahhahaaha
[21:06:40] k: i ciupage
[21:06:44] a: hahahhahah
[21:06:47] k: (rofl)
[21:06:55] a: jesus!!!!
[21:07:18] k: jak w tym sie stopa umiejscawia teraz sie zastanawiam
[21:07:24] a: g´hhaaha
[21:07:30] a: brak mi slow
[21:07:30] a: hahahaha
[21:07:36] a: i paznokietki
[21:07:36] a: hhaa
[21:07:44] k: jakas taka musi to byc stopa konsko - szpotawa
[21:07:50] a: hahah LOL
[21:07:58] k: (rofl)
[21:08:07] a: dla prawdziwej diablicy
[21:08:13] k: badz kozy
[21:08:18] a: hahaahah
[21:08:23] a: wez!!!
[21:08:38] k: prawdziwa gratka dla mlodych koz
[21:08:44] a: omg, ja sobie nie wyobrazam
[21:08:53] a: ale ty, w szczecinie moze by sie przyjelo
[21:08:58] a: hahahahahah
[21:09:07] k: takie nieco bufalo nie
[21:09:07] a: skoro zelazka rzadzily
[21:09:12] a: hahaahhaa
[21:09:12] k: hahahaha
[21:09:16] a: wezzzzzzz
[21:09:20] a: dla galerianek
[21:09:27] k: futerko tez niczego sobie
[21:09:35] k: (rofl)
[21:09:50] k: do tego kamizeleczka moglaby byc z misia
[21:09:50] a: ja sie zastanwawiam tylko czy te kopyta sa prawdziwe czy z platsiki
[21:09:55] a: obawiam sie ze prawdziwe
[21:10:00] a: wyluskane z miesa
[21:10:09] k: z naturalnego rogu moze
[21:10:13] k: hahahahaaa
[21:10:22] k: z okopyconej nogi
[21:10:25] k: myslisz?
[21:10:25] a: mnie sie wydaje ze to prawdziwe, serio
[21:10:34] k: a co na to grinpis
[21:10:41] a: nie wiem
[21:10:52] k: i tak pozlocone dla niepoznaki?
[21:11:00] a: mowie ci
[21:11:12] k: te z rewolwerem na zloto takie wieczorowe bardziej
[21:11:15] a: potem jak ponosisz mozesz sobie walnac nad kominkiem
[21:11:20] k: a te nizej takie na codzien
[21:11:46] a: a biedniejsze dziewczyny beda sobie robily zze zbiorow wujka mysliwego
[21:13:33] k: ale wiesz co pewna taka niespojnosc stylistyczna tu widze
[21:13:39] k: no chyab ze sie slabo znam na kozach
[21:13:48] k: bo to kopyto takie niby konsko kozie
[21:13:54] k: ale fuerko takie jakby z dzika
[21:14:05] a: nie, za biale
[21:14:09] k: bialy dzik/?
23:25, laudik
Link Komentarze (1) »
niedziela, 24 stycznia 2010
zabieram sie za siebie
jak powiedzialam zabieram sie za siebie, wracam do biegow, wracam do cwiczen, wracam do diety i oficjalnie oglaszam koniec tej posranej zgnilej zimy!!!
w srode ide do fryzjera - pierwszy raz od 5 miesiecy i uruchamiam plan doprowadzenia sie do porzadku.
ktos sie przylaczy?
13:25, laudik
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 stycznia 2010
a w kwestii 3
to od dluzszego juz czasu mysle o tym, ze chcialabym miec jeszcze jedno malutkie, pachnace, rozowiutkie, swiezutenkie i calkiem nowe dziecko....
20:49, laudik
Link Komentarze (4) »
bez tytulu
ze spraw przyziemnych typowych dla glupich blondynek(do ktorych z duma sie zaliczam mimo, ze obecny blond nieco ciemniejszy i jak bardziej naturalny)/
1.zapuszczam wlosy.
idiotyczne pzredsiewziecie, kompletnie mi niepotrzrebne, bo nei lubie dlugich wlosow, nie lubie siebie z dlugimi wlosami i jeszcze przez wiele miesiecy wygladc bede jak kupa w czytsej postaci.zanim nie urosna.
ale jesli ktos wie co znaczy byc tak znudzonym rzeczyistoscia, ze sie nie chce rano umyc zebow(bo po co - i tak sie pobrudza), jak rowniez wie jaki fryzur nosialm pzrez ostatnie 9 lat - zrozumie.
a ja wlasnie jestem na etapie odbicia od rzeczywistosci, niestety nie w fizycznym, a metafizycznym sensie. reality bowiem gniecie mnie, poszturchuje i pogania, jeden dzien do drugiego podobny, te same zadania do wykonania; tempo zycia sprawia, ze nie mam czasu stanac i pomyslec czego bym chciala.
wiec zamiast skupiac sie na swoich chceniach zaczynam wylapywac w tym pedzie choc te drobiazgi, ktrorych sobie nie zycze, ktore mi pzreszkadzaja i zabieraja te fragmenmty pzrestzreni , w ktorych moge przystanac i odetchnac. wywalam to wszystko, co odbiera mi tzw.wolnosc.
i wiem, ze to moze wydac sie dziwne, ale z tego powodu rezygnuje ze swojego starannie wypracowanego wizerunku. kosztowal mnie za duzo zachodu.
rezygnuje z niego z tych samych powodow, dla ktorych zrezygnowalam z palenia, picia i mnowstwa innych rzeczy, ktore z drobnych pzryjemnosci staja sie po pewnym czasie zniewoleniem.
coz - jestem dziwakiem - powiedzmy to sobie otwarcie.
ale nawet te male fakty swiadczace o tym, ze to JA decyduje poprawiaja moje samopoczucei w tym jednakowym zagonionym swwiecie.
nienawidze rutyny - nawet jesli ktos chce to nazwac dziwactwem.
2. pieke chleb i uwielbiam to
to jest magia.
nie umiem tego wyjasniec inaczej.
ja, ktora latami nie jadalam chleba, uwazajac go za najwieksze zlo - pieke chleb.
i go jem.
nie umiem opisac tego co to dla mnei oznacza, ale coz, to jakas inkarnacja mnie samej spzred lat. bo jak bylam mloda i zbuntwowana to chcialam mieszkac w komunie jak zespol crass - siac tam wlasne warzywa i byc niezalezna ta forma niezaleznosci jaka daje mozliwosc wyzywienia sie bez sklepow.
z dala od spolecznstwa i jego posranych regul.
ale widac nie mialam do tego odpowiednio wielkich jaj.
ale - pieczenie chleba to wlasnei taka manifestacja potzzreby wolnosci(cd tego co w pkt 1.)
(jaka ja q..a filozoficzna dzis jestem)
aha - polecam wszystkim (nie powiem ze lepsze niz seks, ale wciaga:D )
pewnie nastepnym etapem odjebu bedziE kupienie wlasnej krowy i uprawa ziemniakow i pietruszki.
NO, wiec plan jest taki - ja, z siwa kita do pasa, dziabie motyka w ziemi, wypasam i doje koze i krowe (wiadomo kozie mleko bardzo zdrowe), pieke chleb a w wolnych chwilach drukuje ulotki - no w koncu anarchia!
ps.
robocze i malo atrakcyjne zdjecie jednego z pierwszych chleboof :D:D:D
ps
tak, wiem jak to wyglada :D:D
11:23, laudik
Link Komentarze (2) »
wtorek, 12 stycznia 2010
postep
o ostatnich drgawkach roku ubieglego powinnam napisac minimum 3 notki, bo naparwde bylo grubo.
bylo grubasnie.
nie tylko ze wzgleu na to co sie dzialo, ale rowniez, a wlasciwie glownie ze wzgledu na to co pozornie sie nie dzialo. bo ze mna to jest tak, ze najbardziej niebiezpiecznie jest jak sie pozornie nie dzieje nic.to nieraz moze skutkowac dobrym, a rownie czesto - niestety skutkuje zachowaniami negatywnymi (z nieakceptowalnymi wlacznie, nieraz).
tak czy owak rok zakonczony zostal w milej atmosferze, swieta - mimo braku powiazan, ale zgodnie z tradycja obowiazujaca - rowniez spedzono zacnie - wlasciciele sklepow monopolowych powinni pzryznac nam uroczyscie platynowa karte dla najbardziej zasluzonych klientow.
i tak dalej i tak dalej....
a wczoraj upieklismy chleb - dojrzalam do tego etapu i z zachowaniem wszystkich prawidel i receptur , sila rak wlasnych stwozrylismy dwa piekne razowce.ze slonecznikiem.
w tej chwli juz tylko jeden zostal.
wiec jutro nastepny wypust.
najbrzydsze buty swiata
[21:04:45] k: ozesz kurwa
[21:04:55] a: hahahahah
[21:05:26] k: wersja pazyfistyczna nie jest wcale lepsza
[21:05:36] a: hahahahaahah
[21:05:36] k: pacyfistyczna
[21:05:44] a: ja nie moge z tego
[21:06:15] k: zeby chociaz wygladaly na zajebiscie wygodne
[21:06:18] k: a tu nic
[21:06:31] k: chyba tylko ktos kto ma kopyta by w nich sie dobzre poczul
[21:06:35] a: sobie wyobraz do tego taka goralska kamizelke ze skory owcy
[21:06:36] a: hahahahhahaaha
[21:06:40] k: i ciupage
[21:06:44] a: hahahhahah
[21:06:47] k: (rofl)
[21:06:55] a: jesus!!!!
[21:07:18] k: jak w tym sie stopa umiejscawia teraz sie zastanawiam
[21:07:24] a: g´hhaaha
[21:07:30] a: brak mi slow
[21:07:30] a: hahahaha
[21:07:36] a: i paznokietki
[21:07:36] a: hhaa
[21:07:44] k: jakas taka musi to byc stopa konsko - szpotawa
[21:07:50] a: hahah LOL
[21:07:58] k: (rofl)
[21:08:07] a: dla prawdziwej diablicy
[21:08:13] k: badz kozy
[21:08:18] a: hahaahah
[21:08:23] a: wez!!!
[21:08:38] k: prawdziwa gratka dla mlodych koz
[21:08:44] a: omg, ja sobie nie wyobrazam
[21:08:53] a: ale ty, w szczecinie moze by sie przyjelo
[21:08:58] a: hahahahahah
[21:09:07] k: takie nieco bufalo nie
[21:09:07] a: skoro zelazka rzadzily
[21:09:12] a: hahaahhaa
[21:09:12] k: hahahaha
[21:09:16] a: wezzzzzzz
[21:09:20] a: dla galerianek
[21:09:27] k: futerko tez niczego sobie
[21:09:35] k: (rofl)
[21:09:50] k: do tego kamizeleczka moglaby byc z misia
[21:09:50] a: ja sie zastanwawiam tylko czy te kopyta sa prawdziwe czy z platsiki
[21:09:55] a: obawiam sie ze prawdziwe
[21:10:00] a: wyluskane z miesa
[21:10:09] k: z naturalnego rogu moze
[21:10:13] k: hahahahaaa
[21:10:22] k: z okopyconej nogi
[21:10:25] k: myslisz?
[21:10:25] a: mnie sie wydaje ze to prawdziwe, serio
[21:10:34] k: a co na to grinpis
[21:10:41] a: nie wiem
[21:10:52] k: i tak pozlocone dla niepoznaki?
[21:11:00] a: mowie ci
[21:11:12] k: te z rewolwerem na zloto takie wieczorowe bardziej
[21:11:15] a: potem jak ponosisz mozesz sobie walnac nad kominkiem
[21:11:20] k: a te nizej takie na codzien
[21:11:46] a: a biedniejsze dziewczyny beda sobie robily zze zbiorow wujka mysliwego
[21:13:33] k: ale wiesz co pewna taka niespojnosc stylistyczna tu widze
[21:13:39] k: no chyab ze sie slabo znam na kozach
[21:13:48] k: bo to kopyto takie niby konsko kozie
[21:13:54] k: ale fuerko takie jakby z dzika
[21:14:05] a: nie, za biale
[21:14:09] k: bialy dzik/?
23:25, laudik
Link Komentarze (1) »
niedziela, 24 stycznia 2010
zabieram sie za siebie
jak powiedzialam zabieram sie za siebie, wracam do biegow, wracam do cwiczen, wracam do diety i oficjalnie oglaszam koniec tej posranej zgnilej zimy!!!
w srode ide do fryzjera - pierwszy raz od 5 miesiecy i uruchamiam plan doprowadzenia sie do porzadku.
ktos sie przylaczy?
13:25, laudik
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 stycznia 2010
a w kwestii 3
to od dluzszego juz czasu mysle o tym, ze chcialabym miec jeszcze jedno malutkie, pachnace, rozowiutkie, swiezutenkie i calkiem nowe dziecko....
20:49, laudik
Link Komentarze (4) »
bez tytulu
ze spraw przyziemnych typowych dla glupich blondynek(do ktorych z duma sie zaliczam mimo, ze obecny blond nieco ciemniejszy i jak bardziej naturalny)/
1.zapuszczam wlosy.
idiotyczne pzredsiewziecie, kompletnie mi niepotrzrebne, bo nei lubie dlugich wlosow, nie lubie siebie z dlugimi wlosami i jeszcze przez wiele miesiecy wygladc bede jak kupa w czytsej postaci.zanim nie urosna.
ale jesli ktos wie co znaczy byc tak znudzonym rzeczyistoscia, ze sie nie chce rano umyc zebow(bo po co - i tak sie pobrudza), jak rowniez wie jaki fryzur nosialm pzrez ostatnie 9 lat - zrozumie.
a ja wlasnie jestem na etapie odbicia od rzeczywistosci, niestety nie w fizycznym, a metafizycznym sensie. reality bowiem gniecie mnie, poszturchuje i pogania, jeden dzien do drugiego podobny, te same zadania do wykonania; tempo zycia sprawia, ze nie mam czasu stanac i pomyslec czego bym chciala.
wiec zamiast skupiac sie na swoich chceniach zaczynam wylapywac w tym pedzie choc te drobiazgi, ktrorych sobie nie zycze, ktore mi pzreszkadzaja i zabieraja te fragmenmty pzrestzreni , w ktorych moge przystanac i odetchnac. wywalam to wszystko, co odbiera mi tzw.wolnosc.
i wiem, ze to moze wydac sie dziwne, ale z tego powodu rezygnuje ze swojego starannie wypracowanego wizerunku. kosztowal mnie za duzo zachodu.
rezygnuje z niego z tych samych powodow, dla ktorych zrezygnowalam z palenia, picia i mnowstwa innych rzeczy, ktore z drobnych pzryjemnosci staja sie po pewnym czasie zniewoleniem.
coz - jestem dziwakiem - powiedzmy to sobie otwarcie.
ale nawet te male fakty swiadczace o tym, ze to JA decyduje poprawiaja moje samopoczucei w tym jednakowym zagonionym swwiecie.
nienawidze rutyny - nawet jesli ktos chce to nazwac dziwactwem.
2. pieke chleb i uwielbiam to
to jest magia.
nie umiem tego wyjasniec inaczej.
ja, ktora latami nie jadalam chleba, uwazajac go za najwieksze zlo - pieke chleb.
i go jem.
nie umiem opisac tego co to dla mnei oznacza, ale coz, to jakas inkarnacja mnie samej spzred lat. bo jak bylam mloda i zbuntwowana to chcialam mieszkac w komunie jak zespol crass - siac tam wlasne warzywa i byc niezalezna ta forma niezaleznosci jaka daje mozliwosc wyzywienia sie bez sklepow.
z dala od spolecznstwa i jego posranych regul.
ale widac nie mialam do tego odpowiednio wielkich jaj.
ale - pieczenie chleba to wlasnei taka manifestacja potzzreby wolnosci(cd tego co w pkt 1.)
(jaka ja q..a filozoficzna dzis jestem)
aha - polecam wszystkim (nie powiem ze lepsze niz seks, ale wciaga:D )
pewnie nastepnym etapem odjebu bedziE kupienie wlasnej krowy i uprawa ziemniakow i pietruszki.
NO, wiec plan jest taki - ja, z siwa kita do pasa, dziabie motyka w ziemi, wypasam i doje koze i krowe (wiadomo kozie mleko bardzo zdrowe), pieke chleb a w wolnych chwilach drukuje ulotki - no w koncu anarchia!
ps.
robocze i malo atrakcyjne zdjecie jednego z pierwszych chleboof :D:D:D
ps
tak, wiem jak to wyglada :D:D
11:23, laudik
Link Komentarze (2) »
wtorek, 12 stycznia 2010
postep
o ostatnich drgawkach roku ubieglego powinnam napisac minimum 3 notki, bo naparwde bylo grubo.
bylo grubasnie.
nie tylko ze wzgleu na to co sie dzialo, ale rowniez, a wlasciwie glownie ze wzgledu na to co pozornie sie nie dzialo. bo ze mna to jest tak, ze najbardziej niebiezpiecznie jest jak sie pozornie nie dzieje nic.to nieraz moze skutkowac dobrym, a rownie czesto - niestety skutkuje zachowaniami negatywnymi (z nieakceptowalnymi wlacznie, nieraz).
tak czy owak rok zakonczony zostal w milej atmosferze, swieta - mimo braku powiazan, ale zgodnie z tradycja obowiazujaca - rowniez spedzono zacnie - wlasciciele sklepow monopolowych powinni pzryznac nam uroczyscie platynowa karte dla najbardziej zasluzonych klientow.
i tak dalej i tak dalej....
a wczoraj upieklismy chleb - dojrzalam do tego etapu i z zachowaniem wszystkich prawidel i receptur , sila rak wlasnych stwozrylismy dwa piekne razowce.ze slonecznikiem.
w tej chwli juz tylko jeden zostal.
wiec jutro nastepny wypust.
poniedziałek, 09 listopada 2009
poniedziałek, 09 listopada 2009
smutno mi
i tesknie.
rzeczywistosc mnie polknela, przetrawila i wyplula.
potrzebuje oddechu.
ale chyba zapomnialam jak sie oddycha..................
nie jest dobrze.
smutno mi
i tesknie.
rzeczywistosc mnie polknela, przetrawila i wyplula.
potrzebuje oddechu.
ale chyba zapomnialam jak sie oddycha..................
nie jest dobrze.
pazdziernik 2009
niedziela, 20 września 2009
zmiany
przeprowadzilismy sie.
obledny dom zajelismy i zaczelimy myslec ze nie da sie unieknac zapuszcania korzeni,
zaczynam gimnastyke, ktora potrwa nawet z rok ale musimy na samym koncu zrobic ten szpagat - czyli kupic TEN dom.
DOM jest domem, czuje sie jakby byl mi pzreznaczony, a co wiecej - jakbym keidys juz w nim mieszkala.
wiec nie ma wyjscia.
K. sie zeni.
5 czerwca 2010 - to jest TA DATA.
.I wszystko wspaniale gdyby nie jedno ale...
smialam sie do rozpuku bo juz to gdzies jakby slyszalam.
i puscilam jakby na zarty - no no - to twoje plany sa takie realne jakbym ja dzis oglosila ze zapuszcam wlosy..
on date ustalil i trzyma mnei za slowo .
ja w sprawach wlosow nie jestem mocna - oporna za to strasznie w kwestii zmian.
kazda proba zmiany dlugiosci i koloru zawsze konczyla sie tym samym - urznieciem przy skorze i walnieciem na bialo.
jednak jestem i honorowa.
zatem na dzien dzisiejszy mam na łbie chujnie.tak w skrocie.
a chujowe wlosy dla mnei to permanentna trauma i chandra.
i nie wazne jak bardzo chujowe moga sie wydawac komus moje osobiste preferencje.
o gustach sie wszak nie dyskutuje.
dla poprawy nastroju wypisalam sobie cala liste plusow wynikajacych z posiadania dlugich wlosow.(nie ma na niej punktu ze bede ladnie wygladac.wyglad jest na liscie minusow - bo ja z wlosami wygladam nieladnie - tak uwazam)
i jesli przebrne pzrez te najblizsze 9 miesiecy to nigdy juz do krotkich nie wroce.nigdy.to moj ostatni wysilek dotyczacy wlosow w tym zyciu.
niniejszym koncze temat fajnych mlodziezowych fryzur, kolorow, irokezow, wygolonych bokow.
chuj bombki stzrelil i po mojej mlodosci.
czas na grzeczna i nudna do zerzygania kitke jak pzrystalo na osobe w moim wieku.
duzo gram osttanio, staram sie wrcic do poziomu sprzed lat - o ile to jeszcze mozliwe.
dzialam w szkole, dzialm na wrotkach, robie paznokcie, ucze pianina - szkoda , ze kasy z tego nie mam tyle ile bym chciala.
jedyne co mam to codzienny odlot na kanapie przed tv - nadal moge powiedziec ze nie ogladam telewizji.
ja przy niej sypiam.
upajam sie pogoda - jesien cudna w tym roku.nadal japonki i koszulki na ramiaczkach.
ciesze sie swoim Palacem i miezre przyrost centymeteow na glowie.
taki radosny zywot pustej i głupiej blondynki
przeprowadzilismy sie.
obledny dom zajelismy i zaczelimy myslec ze nie da sie unieknac zapuszcania korzeni,
zaczynam gimnastyke, ktora potrwa nawet z rok ale musimy na samym koncu zrobic ten szpagat - czyli kupic TEN dom.
DOM jest domem, czuje sie jakby byl mi pzreznaczony, a co wiecej - jakbym keidys juz w nim mieszkala.
wiec nie ma wyjscia.
K. sie zeni.
5 czerwca 2010 - to jest TA DATA.
.I wszystko wspaniale gdyby nie jedno ale...
smialam sie do rozpuku bo juz to gdzies jakby slyszalam.
i puscilam jakby na zarty - no no - to twoje plany sa takie realne jakbym ja dzis oglosila ze zapuszcam wlosy..
on date ustalil i trzyma mnei za slowo .
ja w sprawach wlosow nie jestem mocna - oporna za to strasznie w kwestii zmian.
kazda proba zmiany dlugiosci i koloru zawsze konczyla sie tym samym - urznieciem przy skorze i walnieciem na bialo.
jednak jestem i honorowa.
zatem na dzien dzisiejszy mam na łbie chujnie.tak w skrocie.
a chujowe wlosy dla mnei to permanentna trauma i chandra.
i nie wazne jak bardzo chujowe moga sie wydawac komus moje osobiste preferencje.
o gustach sie wszak nie dyskutuje.
dla poprawy nastroju wypisalam sobie cala liste plusow wynikajacych z posiadania dlugich wlosow.(nie ma na niej punktu ze bede ladnie wygladac.wyglad jest na liscie minusow - bo ja z wlosami wygladam nieladnie - tak uwazam)
i jesli przebrne pzrez te najblizsze 9 miesiecy to nigdy juz do krotkich nie wroce.nigdy.to moj ostatni wysilek dotyczacy wlosow w tym zyciu.
niniejszym koncze temat fajnych mlodziezowych fryzur, kolorow, irokezow, wygolonych bokow.
chuj bombki stzrelil i po mojej mlodosci.
czas na grzeczna i nudna do zerzygania kitke jak pzrystalo na osobe w moim wieku.
duzo gram osttanio, staram sie wrcic do poziomu sprzed lat - o ile to jeszcze mozliwe.
dzialam w szkole, dzialm na wrotkach, robie paznokcie, ucze pianina - szkoda , ze kasy z tego nie mam tyle ile bym chciala.
jedyne co mam to codzienny odlot na kanapie przed tv - nadal moge powiedziec ze nie ogladam telewizji.
ja przy niej sypiam.
upajam sie pogoda - jesien cudna w tym roku.nadal japonki i koszulki na ramiaczkach.
ciesze sie swoim Palacem i miezre przyrost centymeteow na glowie.
taki radosny zywot pustej i głupiej blondynki
this time baby i'll be bulletproof, piątek, 17 lipca 2009
this time baby i'll be bulletproof
17:56, laudik
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 lipca 2009
wpis bez tytulu
1.bendonc mlodom blondynkom byłam bardziej zabawna.i mialam wiecej do powiedzenia.i ogolnie bardziej.
i bendonc blonynkom bylam mlodom.
2.bedac dojrzalą farbowaną - chuj wie czym - lisicą - ani nie czuje sie mloda, ani zabawna ani wcale.
i nie mam nic do powiedzenia.ani do napisania.ani wcale.
i nic mi sie nie chce tez.nie chce mi sie nawet zachciec - co juz jest dnem dna.
popadlam w rodzaj transu, w ktorym niby funkcjonuje jak wczesniej, ale jade na opcji oszczedzania energii.
co nie znaczy, ze zaniechalam wszytskiego zupelnie.
w sumie to nawet mam wrazenie, ze kolejny stan hibernacji czemus sluzyl.
bo pozbieralam do kupy pare spraw.pewne tematy zamykam, a inne otwieram, co jest o tyle ciekawe, ze moje zycie
zatoczylo jakby mega kolo i wrocilam skad przyszlam.
prawie 20 lat starsza wracam z podkulonym ogonem do tego - co jak zapewnialam siebei i swiat nie jest dla mnie.
wracam do tego od czego tyle lat uciekalam - a to po porstu przyszlo.
zapukalo, stanelo w drzwiach i powiedzialo: ciesze sie, ze cie wiedze:)
zadnych fochow, zadncyh wymowek.
co ciekawe - dzis - po latach odpoczynku daje mi to niesamowita frajde i satysfakcje.
i jest powodem do dumy.
i jest zrodlem zachwytow.
i mysle nawet ,ze moglabym sie z tym zestzarec.
po 10 miesiacach niepowaznego traktowania tego jako zrodlo wlasnego kieszonkowego
(bo jak traktowac powaznie fakt, ze ktos placi ci za twoja naturalna umiejetnosc ),
pomyslalm(choc sama na to bym nigdy nie wpadla) - a co by bylo gdyby...?
pomyslam i stalo sie.
od wrzesnia wracam do szkoly...znow siadam do pianina...
17:56, laudik
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 lipca 2009
wpis bez tytulu
1.bendonc mlodom blondynkom byłam bardziej zabawna.i mialam wiecej do powiedzenia.i ogolnie bardziej.
i bendonc blonynkom bylam mlodom.
2.bedac dojrzalą farbowaną - chuj wie czym - lisicą - ani nie czuje sie mloda, ani zabawna ani wcale.
i nie mam nic do powiedzenia.ani do napisania.ani wcale.
i nic mi sie nie chce tez.nie chce mi sie nawet zachciec - co juz jest dnem dna.
popadlam w rodzaj transu, w ktorym niby funkcjonuje jak wczesniej, ale jade na opcji oszczedzania energii.
co nie znaczy, ze zaniechalam wszytskiego zupelnie.
w sumie to nawet mam wrazenie, ze kolejny stan hibernacji czemus sluzyl.
bo pozbieralam do kupy pare spraw.pewne tematy zamykam, a inne otwieram, co jest o tyle ciekawe, ze moje zycie
zatoczylo jakby mega kolo i wrocilam skad przyszlam.
prawie 20 lat starsza wracam z podkulonym ogonem do tego - co jak zapewnialam siebei i swiat nie jest dla mnie.
wracam do tego od czego tyle lat uciekalam - a to po porstu przyszlo.
zapukalo, stanelo w drzwiach i powiedzialo: ciesze sie, ze cie wiedze:)
zadnych fochow, zadncyh wymowek.
co ciekawe - dzis - po latach odpoczynku daje mi to niesamowita frajde i satysfakcje.
i jest powodem do dumy.
i jest zrodlem zachwytow.
i mysle nawet ,ze moglabym sie z tym zestzarec.
po 10 miesiacach niepowaznego traktowania tego jako zrodlo wlasnego kieszonkowego
(bo jak traktowac powaznie fakt, ze ktos placi ci za twoja naturalna umiejetnosc ),
pomyslalm(choc sama na to bym nigdy nie wpadla) - a co by bylo gdyby...?
pomyslam i stalo sie.
od wrzesnia wracam do szkoly...znow siadam do pianina...
wtorek, 09 czerwca 2009
wtorek, 09 czerwca 2009
.....hmmmmm....zmiana
nie moge sie ogarnac.
nadal biegam - choc juz nie tak intensywnie.
ale jezdze na wrotkach wiec uzupelniam.
i nadal w glebokim offlajnie.
te powroty z mojego wlasnego swiata sa wystarczajaco mocno przygnebiajace,
zeby sie jeszcze dobijac powrotami z sieci.
mam chyba zly stosunek do tego co sie tu dziac powinno, bo gdybym chciala lansu - to bylabym tu non stop.
ja natomiast wolalabym bans.
a w obecnej swojej sytuacji to o bansie moge se co najwyzej pomarzyc,
wiec jak powiadaja - po co lizac lizaka przez papier....
dlategoz odmawiam zarowno konsumpcji lizaka w papierze jak i sieci bez bansu...
buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.......
.....hmmmmm....zmiana
nie moge sie ogarnac.
nadal biegam - choc juz nie tak intensywnie.
ale jezdze na wrotkach wiec uzupelniam.
i nadal w glebokim offlajnie.
te powroty z mojego wlasnego swiata sa wystarczajaco mocno przygnebiajace,
zeby sie jeszcze dobijac powrotami z sieci.
mam chyba zly stosunek do tego co sie tu dziac powinno, bo gdybym chciala lansu - to bylabym tu non stop.
ja natomiast wolalabym bans.
a w obecnej swojej sytuacji to o bansie moge se co najwyzej pomarzyc,
wiec jak powiadaja - po co lizac lizaka przez papier....
dlategoz odmawiam zarowno konsumpcji lizaka w papierze jak i sieci bez bansu...
buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.......
środa, 13 maja 2009
środa, 13 maja 2009
chwilowy powrot introwertyka
juz polowa maja, a mi wciaz sie nei chce pisac.
zacukalam sie kolejny raz w jakiejs swojej bajce.
wiem, to sie fachowo nazywa introwersja.
mam tak i nic nie poradze na to.
ogladam filmy, czytam ksiazki i nie mam nic do powiedzenia.
chwilowy powrot introwertyka
juz polowa maja, a mi wciaz sie nei chce pisac.
zacukalam sie kolejny raz w jakiejs swojej bajce.
wiem, to sie fachowo nazywa introwersja.
mam tak i nic nie poradze na to.
ogladam filmy, czytam ksiazki i nie mam nic do powiedzenia.
wtorek, 07 kwietnia 2009
a na wiosne...
...choc nie tylko, rzecz jasna, ale na wiosne jakby szczegolnie, a nawet - i szczegolnie, ze przed swietami kobieta MUSI GRUNTOWNIE POSPRZATAC , nieprawdaz.....
klik
20:05, laudik
Link Dodaj komentarz »
...choc nie tylko, rzecz jasna, ale na wiosne jakby szczegolnie, a nawet - i szczegolnie, ze przed swietami kobieta MUSI GRUNTOWNIE POSPRZATAC , nieprawdaz.....
klik
20:05, laudik
Link Dodaj komentarz »
o pobycie w pl na radosnie, poniedziałek, 30 marca 2009
wszyscy mamy na sumieniu błedy młodosci, nie?
ale sa tacy co maja te błedy wpisane w zyciorys juz na zawsze.... jak jeden taki nasz bardzo bliski ktos;)
ale nauka idzie naprzod..
i w zwiazku z tym....... nie ma wykretow od ojcostwa!!!
naprawde ciesze sie nia jakby byla moja:)
to taka osobka, ktorej w zalozeniu mialo nigdy nie byc. bo jeszcze niedawno była niemozliwa do zaistnienia.
a czasy sie zmienily no i jest!!!
niedziela, 29 marca 2009
zgryz
co zrobic jak sie podejrzewa, ze ktos moze byc bardzo zle traktowany w domu przez chlopaka?, partnera?
i co, jesli swiadcza o tym tylko dziwne zachowania, siniaki na rekach i mega kolekcja pornoli SM w domu podejrzanego.
i to, ze domniemana ofiara z 60 kg stala sie 35 kilogramowym szkieletem.
jak ugryzc ten temat z odleglosci 1500 km?
i czy warto?
czy warto sie mieszac?nie majac mozliwosci przyjzenia sie problemowi z bliska, majac za dowody tylko te, ktore sa?
dlaczego nie posiadam zdolnosci?, umiejetnosci? WDUPIEMIENIA??? dlaczego?
dlaczego odkad pozbierałam do kupy rozne fakty tej historii to nie moge przestac o tym myslec?
i najgorsze - jak sie ustawic w tejze sytuacji kiedy domniemany potwor to twoj dobry, zeby nie powiedziec bliski kolega, ktorego nazywało sie przyjacielem, czy "młodszym bratem"......
chujnia no.....
14:54, laudik
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 marca 2009
girls just want to have fun
(...) oh girls they want to have fun :)))))) (...)
16:04, laudik
Link Komentarze (1) »
ajajaaj!!!
zapomnialam o wielu sprawach.
to tutaj rowniez było ostatnim, ktore zaprzatało moj skołowany umysl.
najpierw był horror pt. GRZYB - z członkiem mej rodziny w roli głownej, ktory szczesliwie zakonczył sie na poczatku marca.
tak mi sie wydawalo. ze sie skonczył.
epilog - a wlasciwie dwa nastapily wkrotce po napisach koncowych.
wyszly na jaw tak zwane powikłania.
choc i one nie połozyły mnie tak jak odcinek extra.
ten, ktory zaliczyłam juz bedac w Polsce.
i przysiegłam sobie NIGDY, PRZENIGDY NIE ZAWIERAC ZADNYCH KONTAKTOW Z LUDZIMI SPOKREWNIONYMI.
usłyszałam tyle epitetow, zostałam zmieszana z kazdym mozliwym rodzajem gówna, nazwana piiiii i wysłana na swoja pierdolona wioche celem odpierdolenia sie i nie zawracania dupy.wszystko dlatego,ze koles siedzial u nas 2 miesiace za darmo a zadeklarowal ze sie rozliczy.
(powzszy opis tylko w 10 procentach oddaje faktyczny przebieg rozmowy telefonicznej)
a trzeba bylo sciagnac kolegow z miasta i postapic jak sugerowali ;))))))))
tak czy siak luty, marzec uplynal mi gownie na bieganiu, zeby rozładowac stres i odtluszczaniu organizmu + hiit i tabata.
a potem pojechalismy do Polski.
o czym w nastepnzm odcinku + fotorelacja
ale sa tacy co maja te błedy wpisane w zyciorys juz na zawsze.... jak jeden taki nasz bardzo bliski ktos;)
ale nauka idzie naprzod..
i w zwiazku z tym....... nie ma wykretow od ojcostwa!!!
naprawde ciesze sie nia jakby byla moja:)
to taka osobka, ktorej w zalozeniu mialo nigdy nie byc. bo jeszcze niedawno była niemozliwa do zaistnienia.
a czasy sie zmienily no i jest!!!
niedziela, 29 marca 2009
zgryz
co zrobic jak sie podejrzewa, ze ktos moze byc bardzo zle traktowany w domu przez chlopaka?, partnera?
i co, jesli swiadcza o tym tylko dziwne zachowania, siniaki na rekach i mega kolekcja pornoli SM w domu podejrzanego.
i to, ze domniemana ofiara z 60 kg stala sie 35 kilogramowym szkieletem.
jak ugryzc ten temat z odleglosci 1500 km?
i czy warto?
czy warto sie mieszac?nie majac mozliwosci przyjzenia sie problemowi z bliska, majac za dowody tylko te, ktore sa?
dlaczego nie posiadam zdolnosci?, umiejetnosci? WDUPIEMIENIA??? dlaczego?
dlaczego odkad pozbierałam do kupy rozne fakty tej historii to nie moge przestac o tym myslec?
i najgorsze - jak sie ustawic w tejze sytuacji kiedy domniemany potwor to twoj dobry, zeby nie powiedziec bliski kolega, ktorego nazywało sie przyjacielem, czy "młodszym bratem"......
chujnia no.....
14:54, laudik
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 marca 2009
girls just want to have fun
(...) oh girls they want to have fun :)))))) (...)
16:04, laudik
Link Komentarze (1) »
ajajaaj!!!
zapomnialam o wielu sprawach.
to tutaj rowniez było ostatnim, ktore zaprzatało moj skołowany umysl.
najpierw był horror pt. GRZYB - z członkiem mej rodziny w roli głownej, ktory szczesliwie zakonczył sie na poczatku marca.
tak mi sie wydawalo. ze sie skonczył.
epilog - a wlasciwie dwa nastapily wkrotce po napisach koncowych.
wyszly na jaw tak zwane powikłania.
choc i one nie połozyły mnie tak jak odcinek extra.
ten, ktory zaliczyłam juz bedac w Polsce.
i przysiegłam sobie NIGDY, PRZENIGDY NIE ZAWIERAC ZADNYCH KONTAKTOW Z LUDZIMI SPOKREWNIONYMI.
usłyszałam tyle epitetow, zostałam zmieszana z kazdym mozliwym rodzajem gówna, nazwana piiiii i wysłana na swoja pierdolona wioche celem odpierdolenia sie i nie zawracania dupy.wszystko dlatego,ze koles siedzial u nas 2 miesiace za darmo a zadeklarowal ze sie rozliczy.
(powzszy opis tylko w 10 procentach oddaje faktyczny przebieg rozmowy telefonicznej)
a trzeba bylo sciagnac kolegow z miasta i postapic jak sugerowali ;))))))))
tak czy siak luty, marzec uplynal mi gownie na bieganiu, zeby rozładowac stres i odtluszczaniu organizmu + hiit i tabata.
a potem pojechalismy do Polski.
o czym w nastepnzm odcinku + fotorelacja
sobota, 31 stycznia 2009
sobota
sejm szit.
ale, ale...
chyba z tej depresji popadlam w szal ebayowych zakupow.
efekty:
1.podklad mineralny prosto z usa
2.10 hour sleep effect - cos pieknego!!!!
(dzikeuje ci mamo i tato za dobre geny, a tobie firmo burzua za ten podkald) - oczywiscie polecam!!
3.podklad loreal - niby odmładzajacy - chyba oddam mamie (albo nie;>)
4 tusze.... 3!
dobre i sprawdzone: max factor, bourjois, rimmel
5. i jeszcze jeden podklad - max factor - colour adapt....
wszystko to oczywiscie dlatego, ze postanowilam zrobic przeglad towaru jaki jest na stanie.
i mi wyszło, ze mi prawie wszystko "publiczne " wyszlo;P
a wiec zrobilam male przeorganizowanie zasobow, po ktorym ze zdumieniem ujrzalam pustke w swojej osobistej, calkiem prywatnej kosmetyczce (HYHYHY).
wiec sie zaopatrzyłam, spoko.
na rok z gory cos mi sie zdaje.
a poza tym mialam wczoraj najtaout, na ktorym pilam, i tanczyłam.
troche bal srebrnego włosa - bo to kolezanki kolezanki ze szkoly 40 - tka była.
ę, ą i stare szlagiery - ziew..
choc w tem wszystkim miłym akcentem był fakt, iz zagajona uprzednio o to czy aby znam te wszystki piosenki(hahaha - co jak co ale naprawde znam duzo piosenek :D) wdałam sie byłam w dyskusje pt: "a czemu miałabym nie znac".
co doprowadzio mnei i moja rozmowczynie do - a zwlaszcza ja- do punktu, iz nie podejrzewała mnei o znajomosc podawanych tematow muzycznych, gdyz - uwaga! - myslala, ze mam duzo mniej lat niz zgromadzone okolo 40 letnie towazrystwo - HA HA HA!!!
Z ZALEM uswiadomic ja musialam, ze niestety - moj wiek jest jak najbardziej około 40-letni i stad szeroka wiedza muzyczna - w tym akurat przypadku znajomosc kup z lat 70, 80 i innych ....
tia....jak ja sobiee urzadze swoja 40-ke to raczej wszyscy goscie beda tanczyc w topels na stole niz smetnie saczyc bronki w rytmie starej madonny, the jacksons five czy innego badziewia...błeee....
ale co tam.i potanczyłam i popiłam i uznałam, ze jestem jeszcze młoda, zajebista i bardzo rozrywkowa.
i mimo, ze 40 za chwile to mentalnie wczesne dziecinstwo
22:33, laudik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 stycznia 2009
apel
jak ktos ma pomysl jak sie pozbyc kogos kto wpadl na chwile i sie zasiedzial to bede wdzieczna za wszelkie idee i sugestie.
formy cywilizowane - mam na mysli rozmowe - nie dziala.
21:44, laudik
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 26 stycznia 2009
poniedzialek
tak mysle, ze powinnam moze walic tu jakie złote mysli?...ze tak powinno byc, zeby prozentowac swoja osobowosc?
a ja mam rozdwojona, jak nie gorzej
pierwsza robi to co musi- no i tyle wszystkiego.
nie nadawałam sie nigdy na mame i sie nie nadaje nadal.
wiec nie ma szans na opisywanie zdarzen z dziecmi, mezem czy rodzina w rolach głownych.czego innym troche zazdraszczam...
u mne to sie wydaje taaakie nudne.
szczegolnie, ze majac osobowosc rozdwojona - bo nas jest minimum dwie - w sferze odpowiedzialenej za zycie macierzynskie, czy tam małzenskie nie mam rozkmin.
wstaje rano kazdego dnia tak samo od 9 lat i wale temat.
rzygam nim, ale wale.o coz innego w sytuacji zaistnialej mozna zrobic?
ze niby nie wstac? - nie da sie.
nigdy specjalnie nie zachwycały mnei dzieci (moje nieraz mnie zachwyca, sa madre i sliczne, ale ne tak zeby zaraz piac)
i uwazam, ze musi minac minimum 9 lat, zeby take cos nadawało sie do czegokolwiek.
fakt - laski zaczynaja wkraczac powoli w ten wiek - mozna sie powoli nimi wysługiwac(:P :) ) - ze "wez mni przynies".
ale to z bardzo rzadka i bardzo czasem.
poki co ja tu robie za słuzaca i wkurwienie moje nie moze byc wieksze.
wiec nie ma sensu tracic czasu i zaprzatac swojej głowy albo czyjejs (? - jak to napisac?)proza dnia, ze tak to okresle.
moja proza jest bura i zajebisty dzien swistaka.
i to nie jest film.chociaz...nieraz sie tak czuje.
wiec niech juz tak bedzie, ze se tu bede debilem i sobie bede wypisywac bzdury w stylu - wrociłam na sciezke cnoty - znow sie odchudzam i znow kilo mniej.
bo jedna z moich osobowosci bardziej sie martwi tym, ze mi waga pokazuje za duzo.
nie, zebym nie spała po nocach z tego powodu, tak?
ale nigdy nie ukrywałam, ze sprawy dot.masy ciała sa istotne - w sensie nie lubie byc ciezsza niz moja masa własciwa.
i jakem prowadziła aktywny tryb zycia - do niedawna tom była fit.a, ze w sensie zawodowym robie na siedzaco teraz to mam - w kazdym razie wrazenie mam, ze fit prezestaje byc.
W Kazdym razie jak zdejme spodnie :P
a tu niestetey, gdzie mieszkam to jest bardzo CIEZKI temat.
ot prosze - nawet dzis prasa poranna podaje, ze nie sa winni ludzie, ze za duzo jedza czy sie za mało ruszaja co skutkuje otyłoscia.nie, nie!
otyłoscia sie mozna normalnie zarazic jak katarem - to podaje za prasa.
odkryto specjalnego wirusa i jak ktos na ciebie nakicha na ten przyyklad , gruby to po tobie.
tłuszczowe komorki ci sie zmutuja no i zaczna sie rozrastac.
i to wsztystkjo normalna droga kropelkowa mozna załapac.
objawy poczatkowe - takie se - katar, sraczka moze byc, kaszel.
a potem miazga i powolne (albo i nie) rozbywanie sie (jak to nazwali w "Konopielce")
co prawda M.od razu zaoponowal, ze ten wirus tu to sie nazywa F&C a nie jakies aa3 (fisz end czips w sensie ze),
i zebym nie czytala prasy tutaj, bo ona tez jest zaatakowana specjalnym wirusem -braineater sie ponoc nazywa czy jakos tak;)
niewazne.
ja wbrew temu bede miec sie na bacznosci.
zeby zadne tłusciochy na mnei nie kichaly -to raz.
i wracam na droge cnoty- to dwa.
poki co nie moga na nia wrocic tak do konca, bo nie widze sie jako ortodoksa (bieganie w styczniu po plazy to najwyzszej miary asceza porownywalna z biczowaniem sie jak dla mnei. do biegania wroce najwczesniej za miesiac - chyba, ze jakos niespodziewanie nastapi wiosna i temeperatury powyzej 7 st).
ale maly zestaw cwiczen na lifting dupy nie jest az tak bolesny dla mojej psychiki i ciala.
i juz dałam spokoj z jedzeniem - ostatecznie swieta juz za nami, a ja wciaz w tym klimacie.
wiec plan mam ambitny i go realizuje - waga znow powinna wedrowac w dól az do celu jakim jest powrot do mojej normalnej wagi.
poza tym wszystkim mysle, ze ta moja osobowosc musi teraz tak sie panoszyc, gdyz jeszcze inna - ta bojazliwa- gdyby ja dopuscic do glosu kazałaby mi skoczyc z okna.
bo mam na poczatku lutego badania i sram w gacie. ze cos mi znajda.
wiec sobie znalazlam temat zastepczy - tak to naprawde wyglada.:((((
12:10, laudik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 stycznia 2009
dzis
juz troche spokojniej.
ogarniam dom po redukcji - ciszej i czysciej.zdecydowanie.
a i grzyb jakby zareagowal na nowe medykamenty - a mianowicie przebłysk mojego charakteru, ktorego premiera mała miejsce
2 dni temu.
nie zebym byla w pełni szczesliwa, ale jest lepiej.
grypa zas pozamiata reszte
00:26, laudik
Link Komentarze (1) »
środa, 21 stycznia 2009
i mam za swoje
chora:(((( - znaczy jakby mnie pokaralo
12:57, laudik
sejm szit.
ale, ale...
chyba z tej depresji popadlam w szal ebayowych zakupow.
efekty:
1.podklad mineralny prosto z usa
2.10 hour sleep effect - cos pieknego!!!!
(dzikeuje ci mamo i tato za dobre geny, a tobie firmo burzua za ten podkald) - oczywiscie polecam!!
3.podklad loreal - niby odmładzajacy - chyba oddam mamie (albo nie;>)
4 tusze.... 3!
dobre i sprawdzone: max factor, bourjois, rimmel
5. i jeszcze jeden podklad - max factor - colour adapt....
wszystko to oczywiscie dlatego, ze postanowilam zrobic przeglad towaru jaki jest na stanie.
i mi wyszło, ze mi prawie wszystko "publiczne " wyszlo;P
a wiec zrobilam male przeorganizowanie zasobow, po ktorym ze zdumieniem ujrzalam pustke w swojej osobistej, calkiem prywatnej kosmetyczce (HYHYHY).
wiec sie zaopatrzyłam, spoko.
na rok z gory cos mi sie zdaje.
a poza tym mialam wczoraj najtaout, na ktorym pilam, i tanczyłam.
troche bal srebrnego włosa - bo to kolezanki kolezanki ze szkoly 40 - tka była.
ę, ą i stare szlagiery - ziew..
choc w tem wszystkim miłym akcentem był fakt, iz zagajona uprzednio o to czy aby znam te wszystki piosenki(hahaha - co jak co ale naprawde znam duzo piosenek :D) wdałam sie byłam w dyskusje pt: "a czemu miałabym nie znac".
co doprowadzio mnei i moja rozmowczynie do - a zwlaszcza ja- do punktu, iz nie podejrzewała mnei o znajomosc podawanych tematow muzycznych, gdyz - uwaga! - myslala, ze mam duzo mniej lat niz zgromadzone okolo 40 letnie towazrystwo - HA HA HA!!!
Z ZALEM uswiadomic ja musialam, ze niestety - moj wiek jest jak najbardziej około 40-letni i stad szeroka wiedza muzyczna - w tym akurat przypadku znajomosc kup z lat 70, 80 i innych ....
tia....jak ja sobiee urzadze swoja 40-ke to raczej wszyscy goscie beda tanczyc w topels na stole niz smetnie saczyc bronki w rytmie starej madonny, the jacksons five czy innego badziewia...błeee....
ale co tam.i potanczyłam i popiłam i uznałam, ze jestem jeszcze młoda, zajebista i bardzo rozrywkowa.
i mimo, ze 40 za chwile to mentalnie wczesne dziecinstwo
22:33, laudik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 stycznia 2009
apel
jak ktos ma pomysl jak sie pozbyc kogos kto wpadl na chwile i sie zasiedzial to bede wdzieczna za wszelkie idee i sugestie.
formy cywilizowane - mam na mysli rozmowe - nie dziala.
21:44, laudik
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 26 stycznia 2009
poniedzialek
tak mysle, ze powinnam moze walic tu jakie złote mysli?...ze tak powinno byc, zeby prozentowac swoja osobowosc?
a ja mam rozdwojona, jak nie gorzej
pierwsza robi to co musi- no i tyle wszystkiego.
nie nadawałam sie nigdy na mame i sie nie nadaje nadal.
wiec nie ma szans na opisywanie zdarzen z dziecmi, mezem czy rodzina w rolach głownych.czego innym troche zazdraszczam...
u mne to sie wydaje taaakie nudne.
szczegolnie, ze majac osobowosc rozdwojona - bo nas jest minimum dwie - w sferze odpowiedzialenej za zycie macierzynskie, czy tam małzenskie nie mam rozkmin.
wstaje rano kazdego dnia tak samo od 9 lat i wale temat.
rzygam nim, ale wale.o coz innego w sytuacji zaistnialej mozna zrobic?
ze niby nie wstac? - nie da sie.
nigdy specjalnie nie zachwycały mnei dzieci (moje nieraz mnie zachwyca, sa madre i sliczne, ale ne tak zeby zaraz piac)
i uwazam, ze musi minac minimum 9 lat, zeby take cos nadawało sie do czegokolwiek.
fakt - laski zaczynaja wkraczac powoli w ten wiek - mozna sie powoli nimi wysługiwac(:P :) ) - ze "wez mni przynies".
ale to z bardzo rzadka i bardzo czasem.
poki co ja tu robie za słuzaca i wkurwienie moje nie moze byc wieksze.
wiec nie ma sensu tracic czasu i zaprzatac swojej głowy albo czyjejs (? - jak to napisac?)proza dnia, ze tak to okresle.
moja proza jest bura i zajebisty dzien swistaka.
i to nie jest film.chociaz...nieraz sie tak czuje.
wiec niech juz tak bedzie, ze se tu bede debilem i sobie bede wypisywac bzdury w stylu - wrociłam na sciezke cnoty - znow sie odchudzam i znow kilo mniej.
bo jedna z moich osobowosci bardziej sie martwi tym, ze mi waga pokazuje za duzo.
nie, zebym nie spała po nocach z tego powodu, tak?
ale nigdy nie ukrywałam, ze sprawy dot.masy ciała sa istotne - w sensie nie lubie byc ciezsza niz moja masa własciwa.
i jakem prowadziła aktywny tryb zycia - do niedawna tom była fit.a, ze w sensie zawodowym robie na siedzaco teraz to mam - w kazdym razie wrazenie mam, ze fit prezestaje byc.
W Kazdym razie jak zdejme spodnie :P
a tu niestetey, gdzie mieszkam to jest bardzo CIEZKI temat.
ot prosze - nawet dzis prasa poranna podaje, ze nie sa winni ludzie, ze za duzo jedza czy sie za mało ruszaja co skutkuje otyłoscia.nie, nie!
otyłoscia sie mozna normalnie zarazic jak katarem - to podaje za prasa.
odkryto specjalnego wirusa i jak ktos na ciebie nakicha na ten przyyklad , gruby to po tobie.
tłuszczowe komorki ci sie zmutuja no i zaczna sie rozrastac.
i to wsztystkjo normalna droga kropelkowa mozna załapac.
objawy poczatkowe - takie se - katar, sraczka moze byc, kaszel.
a potem miazga i powolne (albo i nie) rozbywanie sie (jak to nazwali w "Konopielce")
co prawda M.od razu zaoponowal, ze ten wirus tu to sie nazywa F&C a nie jakies aa3 (fisz end czips w sensie ze),
i zebym nie czytala prasy tutaj, bo ona tez jest zaatakowana specjalnym wirusem -braineater sie ponoc nazywa czy jakos tak;)
niewazne.
ja wbrew temu bede miec sie na bacznosci.
zeby zadne tłusciochy na mnei nie kichaly -to raz.
i wracam na droge cnoty- to dwa.
poki co nie moga na nia wrocic tak do konca, bo nie widze sie jako ortodoksa (bieganie w styczniu po plazy to najwyzszej miary asceza porownywalna z biczowaniem sie jak dla mnei. do biegania wroce najwczesniej za miesiac - chyba, ze jakos niespodziewanie nastapi wiosna i temeperatury powyzej 7 st).
ale maly zestaw cwiczen na lifting dupy nie jest az tak bolesny dla mojej psychiki i ciala.
i juz dałam spokoj z jedzeniem - ostatecznie swieta juz za nami, a ja wciaz w tym klimacie.
wiec plan mam ambitny i go realizuje - waga znow powinna wedrowac w dól az do celu jakim jest powrot do mojej normalnej wagi.
poza tym wszystkim mysle, ze ta moja osobowosc musi teraz tak sie panoszyc, gdyz jeszcze inna - ta bojazliwa- gdyby ja dopuscic do glosu kazałaby mi skoczyc z okna.
bo mam na poczatku lutego badania i sram w gacie. ze cos mi znajda.
wiec sobie znalazlam temat zastepczy - tak to naprawde wyglada.:((((
12:10, laudik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 stycznia 2009
dzis
juz troche spokojniej.
ogarniam dom po redukcji - ciszej i czysciej.zdecydowanie.
a i grzyb jakby zareagowal na nowe medykamenty - a mianowicie przebłysk mojego charakteru, ktorego premiera mała miejsce
2 dni temu.
nie zebym byla w pełni szczesliwa, ale jest lepiej.
grypa zas pozamiata reszte
00:26, laudik
Link Komentarze (1) »
środa, 21 stycznia 2009
i mam za swoje
chora:(((( - znaczy jakby mnie pokaralo
12:57, laudik
GRZYB - parental advisory, styczen 2009
GRZYB - parental advisory
kurwaaaa!!!
przyczepila mi sei jakas menda, jakis grzyb.
powinno byc dokladnie i szczegolowo - bedzie w skrocie.
a raczej w punktach.
1.wczepil sie pierwszy raz w marcu, ale udalo sie go wytepic.
trzymal sie 10 dni.
odpoczywanie po usunieciu zajelo nam dlugie miesiace.
grzyb ma lat 25, jest zjebem i synem siostry mojej matki.
wszystko wie najlepiej.
wszystko oprocz niego jest chujowe.
wszyscy procz niego sa głupi.
wszyedzie jest syf, wszystkie laski to dziwki, ale wszystkie na niego leca.
ten typ.
najbardziej juzles postac jaka znam.
chuj, ze sie smieci wysypuja - na czubek w rzuci jeszcze swoj papierek. - ten typ.
poki ma cieplo i mu na łeb nie pada - spoko.
najwiekszy zyciowy prolem - jak sie net sypnie.
ale na poczatku grzyb pojechal do edynburga.
i stal sie ekspertem w dziedzinie radzenia sobie najlepiej ze wszystkim.
odtad wszystko - cokolwiek mialo zwiazek z pobytem za granica szlo w konfrontacje - "a Grzyb powiedzial..."
w rzeczywistosci było tak, ze cokolwiek by nie bylo w zwiazku z pobytem M.na wyspach recenzja byla:
"co M.pierdoli, co on sciemna. Grzyb powiedzial, ze...." i lecialo o tym, "jakie karty bankowe, jakie prace zajebiste, jakie domy.", i w ogole wychodzilo na to, ze M.to jebany nieudacznik, bo Grzyb tak fantastycznie sobie radzi i wie oczywiscei tez lepiej.
co nie bylo zbyt mile - szczegolnie, dla mnie siedzacej w dupie z 3 dzieci, informacjami od M., ze ciezko jest i kontratakiem od Grzyba + jego pierdolonej mamusi, zwanej ciocia -nakrecajacej afere za afera. "bo grzyb powiedzial" i to jest jebana swieta ikona i wyrocznia.
2. potem Grzyb - nie wiadomo czemu - przeciez bylo tak sueprasnie - wrocil (a jakos M.nie: ) - ponoc z zamiarem, ze uk tak zjebane, ze szkoda czasu i ze wraca na studia.
ktoe ma kolejny raz załatwic mu moja mama.
bo grzybek nie moze korzystac z normaLNEJ DROGI - JAK INNI SMIERTELNICY - POJSC, ZDAC EGZAMIN WSTEPNY - DOSTAC SIE.
na studia JEDNAK nie wrocil, za to popadl w stan odretwienia w zderzeniu z polska rzeczywistoscia.
trwal tak w postaci Gzryba - na organizmie swojej wlasnej rodziny i w kieszeniu swojej mamy- zwanej ciocia jakies
10 miesiecy, az ta - wykonczona nim i psychicznie i finansowo posanowila go wypchnac z domu.
3.Grzyb wyladowal zatem w edynburgu po raz kolejny.
za pieniadze swojej mamy - ktora mu slala sos - byleby tylko siedzial tam. bo byli wykonczeni grzybem.
bo grzyb lubi cieplo. i zarcie. nie lubi sie ruszac. lubi syf i bezruch. i komputer lubi.i net.i miec autorytet.
lubi bezpieczenstwo i ciepelko, ktore stwarza mu ktos inny. lubi sie tak wessac - a jak juz zassie to nie reaguje na nic.
normalnych odruchow - wstydu, czy honoru nie ma - bo jak skoro to grzyb.
4.w koncu grzyb po miesiacach wegetacji - i pewnie, bo mama sie zbuntowala i zakrecia kurek z kasa - poszedl do pracy.
pracowal jakies 6 miesiey w 6 roznych pracach po czym pojechal na wakacje - rozpierdolic kase co ja tamjakos zarobil.
prace rzecz jasna porzucil znow - bo mu kolidowala z wakacjami.
i znow wrocil do polski z zamiarem osiedlenia sie na stale w pl
5.kolejny raz popadl w stan hibernacji - jak to grzyb gdy nie ma organizmu, na ktorym moglby zerowac.
pozerowal troche na mamie i tacie, ale juz nie bylo to przyjazne srodowisko.
to zaczal sie kolejny raz organizowac. do kolejnego uderzenia na uk.
przy - jak mniemam silnym nacisku mamy - czyli cioci, ktora znajac pottrzeby grzyba szukala mu dobrego dawcy.
wybor padl na nas. bo mysmy dali rade - znaczy sil witalnych sporo.
i grzyb sie pojawil - wpadl na 3 dni - zostal 10.
oplul wtedy wszystko - a wiec dom, pogode, miescowosc, dzieci, sasiadow i znajomych.
smial sie z M. i tego , ze pracuje. i ze mnei . wsyzstko bylo chujowe.
i jego plany byly lepsze.
byl czakiem norisem, do ktorego to praca sie dostosowuje - a nie on do pracy. toz samo ze stawka godzinowa.
przedstawil nam swoja wizje swojeje swietlanej przyszlosci - zrelaksowal sie darmowym pobytem na wsi ad morzem i odwieziony przez M.pojechal w koncu.
pojawiwszy sie w pl oplul teraz tam - przed cala masa krewnych i znajomych nas, nasze dzieci, miejsce w ktorym mieszkamy, tryb zycia jaki pedzimy, moja prace, M.prace i wszystko po kolei jeszcze 3 razy.
Po czym od kwietnia zaczal mnei urabiac, na swoj kolejny pobyt;)
w lipcu bylo juz ostro - ale jeszcze sie bronilam.
we wzresniu juz bylo bardzo ciezko, bo doszla ze wsparciem moja mama.
w pazdzierniku zaczal gadac tak ze juz jedzie - nie pytajac mnie nawet o moje zdanie.
w listopadzie bylam przycisnieta do sciany.i mamiona wizja - ze spoko - stac go bo ma kase.
zeby uniknac najgorszego scenariusza normalnie zaczelam sama szukac dla niego pracy - zeby nie bylo powtorki z marca. ze bedzie siedzial i nic nie robil. i gnil.
starałam sie jeszcze czepiac roznych sztuczke - a ze wlasciciel domu nie pozwala, a ze M. nie chce sie zgodzic, a ze kasy mam za malo, zeby go wziac na utrzymanie.
co chyba nie dziwi nikogo - ostatecznie mamy 3 dzieci.
spoko luz - powiedzial Grzyb - kase ci bede placic co tydzien, i sam sie bede karmil.
i kurwa mam teraz.
5 tygodni dzisiaj jak siedzi wczepiony w kawalek stolu ze swoim pierdolonym laptopikiem.
na przemiennie na gg, you tubie, tudiez grajac w gry o alieniach i predatorach.
dla przysciemniania zaglada na strony job centre :>
pracy nie ma.kasy nie ma.a kapie sie 2 razy dziennie.spi do 12 na kanapie w salonie pierdolac wszystko i to ja mam jebany problem, ze sie rano szykujemy do odprowadzenia dzieci do szkoly.
sobie kupi fasolke i jajko - a łeb mi trzyma w lodowce. go karmie i opieram
oczywiscie nie musze dodawac , ze z deklarowanej kasy od 4 tygodni nic nie zobaczylam.
celem rozliczenia sie poki co - postawil mi ruter.
a M. wyrwal od niego 5 dych - ostatecznie byly swieta - jadl i pil jak to w swieta.
Grzyb - jak to gzryby maja kurwa w zwyczaju - rozrosl sie w cieple i nic go nie rusza.a raczej wszystko go rowno wali.
a najlepsze z tego wszytskiego, ze na niesmiala sugestie - do mamy grzyba, bo na moje dyskretne wtrety grzyb jest absolutnie gluchy - ze o co kurwa chodzi z nim, i jak dlugo jeszcze - uslyszalam, ze przeciez wraca bo ma bilet powrotny!!!!!!
i tu mnei kurwa trafilo !!!
ze co??? - ze na pismie mam jak mnei namawial i czym a teraz ma zamiar moze sie tak o zmyc??
o nie!!!
nie ma takich hoteli na swiecie, gdzie zresz, pijesz, kapiesz sie, pierzesz, siedzisz 24/7 w necie i wyjezdzasz nie placac.
i tak wytrztymalam dlugo.
mialo byc 1-2 tygodnie - tak mnie kusili - na czele z moja mama i jej siostra - czyli mamą grzyba - bo grzybek sobie znajdzie pokoj. sie usamodzielni.zebym mu dala szanse.
i co? jest 5 jebanych tygodni, gdzie to ja mam problem, bo ja sie mecze, to ja mam problem, bo z mojej kasy grzyb ma sie dobrze, bo nikt z jego rodziny nie spytal przez te 5 tygodni czy okej.
a na moje 'ALE' od jego pierdolonej mamusi uslyszalam - "pazrz na siebie"
NO WLASNIE PAtrzE!!!!
i jakos nei wyobrazam sobie, ze moglabym sie do kogokolwiek wmontowac na 5 pierdolonych tygodni - bez kasy i wczepic sie i pierdolic reszte.
ani tym bardziej sobie nie wyobrazam , ze jego jebana matka - ktora byla cala sprezyna wypierolenia go z domu - wlasnie do mnei - bo ma mnei za frajerke - ze ona by wziela kogokolwiek na 5 tygodni na utrzymanie.
ta kurwa juz podczas pierwszych miesiecy namowila moich starych na zabranie do mnei paczki dla grzyba - bo puszczenie jej w uk bedzie tansze niz z pl.
i kurwaa bylo - bo do dzis nikt mi za to kasy nie odal!!!!
bo ta suka niegdy nie postawila nigdy nikomu nic - nawet kawalka ciasta. ani herbaty.
bo ten typ tak ma, ze zgarnela po zmarlej matce wszystko co ta zostawila - dom, dzialke, wszystkie oszczednosci i od 4 lat nagabuje moja matke i swojego brata - a wiec swoje rodzenstwo, ze maja sie dolozyc do pomnika!!!!
BOZE JAK JA NIENAWIDZE GOWNOJADOW!!!!!!!!
PIERDOLENI GNOJE!!!NAJPIERW WKURWIALI MNEI JEBANYMI TEKSTAMI O TYM, ZE M. PODPIERDALA I OSZUKUJE, BO GRZYB POWIEDZIAL..,a teraz ja mam tego jebanca na utrzymaniu.
(a czemu wlasciwei - przeciez to ekspert w dziedzienie radzenia sobie w pobycie za granica, w znajdowaniu pracy, w zalatwianiu wszystkiego - wiec na co mu my ?)
a zeby tego bylo malo - tak menda - mama grzyba - zadzwonila do mojej mamy z pretensjami mowiac - ze wszystko co jej wkleilam i napisalam na gg - a byla to miedzy innymi rozmowa z grzybem, z ktorej jasno wynika kto sie bronil, a kto naklanial - ze to ja-menda grzyba chce ograbic z pieniedzy!!!
ja chce od niego pieniedzy!!!!!
a tak, kurwa - chce!!!teraz wlasnie chce!!!
bo po pierwsze sie sam zdeklarowal - wiec niech skurwiel pozna co znaczy slowo konsekwencje i odpoweidzialnosc za to co sie mowi. poza tym sie umawialismy na 2 tygodnie max a wchodzim w 6 tydzien.bo go nie chcialam bo mam za maly dom i mu o tym mowilam 6 miesiecy jak sie broniam przed jego przyjazdem.
a po drugie - co?
ja mam 3 dzieci -i nikt kurwa nigdy nie dal mi ani za darmo ani jesc ani pic, ani mi w niczym nie pomogl.
wiec niech mi ktos powie z jakiego powodu ja mam zaplacic za kapiele grzyba, za prad ktory ciagnie siedzac w necie, za net rowniez, za tv.dlaczego mam wziac na klate sprawy jego szmat, ktore piore, recznikow, mydla ,ktore zuzywa, benzyny do auta, ktorym jest wozony?
bo co - bo jestem pieprzona frajerka? tak?
bo moze mam lepiej?bo oje - mimo 3 dzieci dajemy rade i zarabiamy i pracujemy.i nie pierdolimy bez ensu, bo na to szkoda i czasu i energii? bo krok po kroku realzujemy plan nie wzywajac pomocy. i jeszcze, bo sama od 18 roku zycia ciagle pracuje.
i nigdy nie rzucilam pracy - bo praca byla glupia.
to samo z M, ktory tyra non stop odkad skonczyl lat 16.
i jak byl wieku grzyba to byl juz po slubie, od 8 lat na swoim, i pracował, i sie uczyl, i mial czas na swoje hobby.
bo nikt w niczym nam nie pomogl, a juz nie wspome, ze wszytsko do czego sie doczołgalismy tutaj to M.poswiecenie, ciezka praca i nasza wspolna deteminacja.
i to wszystko bedac rodzicami 3 dzieci.
od JEBANEgo zera!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
wiec dobrze - niech mnei nawet opluja, w szcz., ale niech ten pierdolony darmozjad spiedala albo do swojej mamy - i ta niech zywi pasozyta jak to lubi. tej czesci rodziny juz nie ma.
ja ja wykasowuje. z reszta - ciocia cale zycie pasozytowala na mojej mamie i na nas - wiec pewnie grzyb ma opcje wczepiania sie w przyjazny grunt po porstu w genach. ze szkola, ze szpital, ze lekazr, ze prace trzeba zalatwic - wszystko bylo na telefon.
i grzyb zyje od zawsze w przekonaniu, ze naszym zadaniem jest byc dawca.
ni chuja i spierdaalaaac!!!
ale to juz!!!!!!
kurwaaaa!!!
przyczepila mi sei jakas menda, jakis grzyb.
powinno byc dokladnie i szczegolowo - bedzie w skrocie.
a raczej w punktach.
1.wczepil sie pierwszy raz w marcu, ale udalo sie go wytepic.
trzymal sie 10 dni.
odpoczywanie po usunieciu zajelo nam dlugie miesiace.
grzyb ma lat 25, jest zjebem i synem siostry mojej matki.
wszystko wie najlepiej.
wszystko oprocz niego jest chujowe.
wszyscy procz niego sa głupi.
wszyedzie jest syf, wszystkie laski to dziwki, ale wszystkie na niego leca.
ten typ.
najbardziej juzles postac jaka znam.
chuj, ze sie smieci wysypuja - na czubek w rzuci jeszcze swoj papierek. - ten typ.
poki ma cieplo i mu na łeb nie pada - spoko.
najwiekszy zyciowy prolem - jak sie net sypnie.
ale na poczatku grzyb pojechal do edynburga.
i stal sie ekspertem w dziedzinie radzenia sobie najlepiej ze wszystkim.
odtad wszystko - cokolwiek mialo zwiazek z pobytem za granica szlo w konfrontacje - "a Grzyb powiedzial..."
w rzeczywistosci było tak, ze cokolwiek by nie bylo w zwiazku z pobytem M.na wyspach recenzja byla:
"co M.pierdoli, co on sciemna. Grzyb powiedzial, ze...." i lecialo o tym, "jakie karty bankowe, jakie prace zajebiste, jakie domy.", i w ogole wychodzilo na to, ze M.to jebany nieudacznik, bo Grzyb tak fantastycznie sobie radzi i wie oczywiscei tez lepiej.
co nie bylo zbyt mile - szczegolnie, dla mnie siedzacej w dupie z 3 dzieci, informacjami od M., ze ciezko jest i kontratakiem od Grzyba + jego pierdolonej mamusi, zwanej ciocia -nakrecajacej afere za afera. "bo grzyb powiedzial" i to jest jebana swieta ikona i wyrocznia.
2. potem Grzyb - nie wiadomo czemu - przeciez bylo tak sueprasnie - wrocil (a jakos M.nie: ) - ponoc z zamiarem, ze uk tak zjebane, ze szkoda czasu i ze wraca na studia.
ktoe ma kolejny raz załatwic mu moja mama.
bo grzybek nie moze korzystac z normaLNEJ DROGI - JAK INNI SMIERTELNICY - POJSC, ZDAC EGZAMIN WSTEPNY - DOSTAC SIE.
na studia JEDNAK nie wrocil, za to popadl w stan odretwienia w zderzeniu z polska rzeczywistoscia.
trwal tak w postaci Gzryba - na organizmie swojej wlasnej rodziny i w kieszeniu swojej mamy- zwanej ciocia jakies
10 miesiecy, az ta - wykonczona nim i psychicznie i finansowo posanowila go wypchnac z domu.
3.Grzyb wyladowal zatem w edynburgu po raz kolejny.
za pieniadze swojej mamy - ktora mu slala sos - byleby tylko siedzial tam. bo byli wykonczeni grzybem.
bo grzyb lubi cieplo. i zarcie. nie lubi sie ruszac. lubi syf i bezruch. i komputer lubi.i net.i miec autorytet.
lubi bezpieczenstwo i ciepelko, ktore stwarza mu ktos inny. lubi sie tak wessac - a jak juz zassie to nie reaguje na nic.
normalnych odruchow - wstydu, czy honoru nie ma - bo jak skoro to grzyb.
4.w koncu grzyb po miesiacach wegetacji - i pewnie, bo mama sie zbuntowala i zakrecia kurek z kasa - poszedl do pracy.
pracowal jakies 6 miesiey w 6 roznych pracach po czym pojechal na wakacje - rozpierdolic kase co ja tamjakos zarobil.
prace rzecz jasna porzucil znow - bo mu kolidowala z wakacjami.
i znow wrocil do polski z zamiarem osiedlenia sie na stale w pl
5.kolejny raz popadl w stan hibernacji - jak to grzyb gdy nie ma organizmu, na ktorym moglby zerowac.
pozerowal troche na mamie i tacie, ale juz nie bylo to przyjazne srodowisko.
to zaczal sie kolejny raz organizowac. do kolejnego uderzenia na uk.
przy - jak mniemam silnym nacisku mamy - czyli cioci, ktora znajac pottrzeby grzyba szukala mu dobrego dawcy.
wybor padl na nas. bo mysmy dali rade - znaczy sil witalnych sporo.
i grzyb sie pojawil - wpadl na 3 dni - zostal 10.
oplul wtedy wszystko - a wiec dom, pogode, miescowosc, dzieci, sasiadow i znajomych.
smial sie z M. i tego , ze pracuje. i ze mnei . wsyzstko bylo chujowe.
i jego plany byly lepsze.
byl czakiem norisem, do ktorego to praca sie dostosowuje - a nie on do pracy. toz samo ze stawka godzinowa.
przedstawil nam swoja wizje swojeje swietlanej przyszlosci - zrelaksowal sie darmowym pobytem na wsi ad morzem i odwieziony przez M.pojechal w koncu.
pojawiwszy sie w pl oplul teraz tam - przed cala masa krewnych i znajomych nas, nasze dzieci, miejsce w ktorym mieszkamy, tryb zycia jaki pedzimy, moja prace, M.prace i wszystko po kolei jeszcze 3 razy.
Po czym od kwietnia zaczal mnei urabiac, na swoj kolejny pobyt;)
w lipcu bylo juz ostro - ale jeszcze sie bronilam.
we wzresniu juz bylo bardzo ciezko, bo doszla ze wsparciem moja mama.
w pazdzierniku zaczal gadac tak ze juz jedzie - nie pytajac mnie nawet o moje zdanie.
w listopadzie bylam przycisnieta do sciany.i mamiona wizja - ze spoko - stac go bo ma kase.
zeby uniknac najgorszego scenariusza normalnie zaczelam sama szukac dla niego pracy - zeby nie bylo powtorki z marca. ze bedzie siedzial i nic nie robil. i gnil.
starałam sie jeszcze czepiac roznych sztuczke - a ze wlasciciel domu nie pozwala, a ze M. nie chce sie zgodzic, a ze kasy mam za malo, zeby go wziac na utrzymanie.
co chyba nie dziwi nikogo - ostatecznie mamy 3 dzieci.
spoko luz - powiedzial Grzyb - kase ci bede placic co tydzien, i sam sie bede karmil.
i kurwa mam teraz.
5 tygodni dzisiaj jak siedzi wczepiony w kawalek stolu ze swoim pierdolonym laptopikiem.
na przemiennie na gg, you tubie, tudiez grajac w gry o alieniach i predatorach.
dla przysciemniania zaglada na strony job centre :>
pracy nie ma.kasy nie ma.a kapie sie 2 razy dziennie.spi do 12 na kanapie w salonie pierdolac wszystko i to ja mam jebany problem, ze sie rano szykujemy do odprowadzenia dzieci do szkoly.
sobie kupi fasolke i jajko - a łeb mi trzyma w lodowce. go karmie i opieram
oczywiscie nie musze dodawac , ze z deklarowanej kasy od 4 tygodni nic nie zobaczylam.
celem rozliczenia sie poki co - postawil mi ruter.
a M. wyrwal od niego 5 dych - ostatecznie byly swieta - jadl i pil jak to w swieta.
Grzyb - jak to gzryby maja kurwa w zwyczaju - rozrosl sie w cieple i nic go nie rusza.a raczej wszystko go rowno wali.
a najlepsze z tego wszytskiego, ze na niesmiala sugestie - do mamy grzyba, bo na moje dyskretne wtrety grzyb jest absolutnie gluchy - ze o co kurwa chodzi z nim, i jak dlugo jeszcze - uslyszalam, ze przeciez wraca bo ma bilet powrotny!!!!!!
i tu mnei kurwa trafilo !!!
ze co??? - ze na pismie mam jak mnei namawial i czym a teraz ma zamiar moze sie tak o zmyc??
o nie!!!
nie ma takich hoteli na swiecie, gdzie zresz, pijesz, kapiesz sie, pierzesz, siedzisz 24/7 w necie i wyjezdzasz nie placac.
i tak wytrztymalam dlugo.
mialo byc 1-2 tygodnie - tak mnie kusili - na czele z moja mama i jej siostra - czyli mamą grzyba - bo grzybek sobie znajdzie pokoj. sie usamodzielni.zebym mu dala szanse.
i co? jest 5 jebanych tygodni, gdzie to ja mam problem, bo ja sie mecze, to ja mam problem, bo z mojej kasy grzyb ma sie dobrze, bo nikt z jego rodziny nie spytal przez te 5 tygodni czy okej.
a na moje 'ALE' od jego pierdolonej mamusi uslyszalam - "pazrz na siebie"
NO WLASNIE PAtrzE!!!!
i jakos nei wyobrazam sobie, ze moglabym sie do kogokolwiek wmontowac na 5 pierdolonych tygodni - bez kasy i wczepic sie i pierdolic reszte.
ani tym bardziej sobie nie wyobrazam , ze jego jebana matka - ktora byla cala sprezyna wypierolenia go z domu - wlasnie do mnei - bo ma mnei za frajerke - ze ona by wziela kogokolwiek na 5 tygodni na utrzymanie.
ta kurwa juz podczas pierwszych miesiecy namowila moich starych na zabranie do mnei paczki dla grzyba - bo puszczenie jej w uk bedzie tansze niz z pl.
i kurwaa bylo - bo do dzis nikt mi za to kasy nie odal!!!!
bo ta suka niegdy nie postawila nigdy nikomu nic - nawet kawalka ciasta. ani herbaty.
bo ten typ tak ma, ze zgarnela po zmarlej matce wszystko co ta zostawila - dom, dzialke, wszystkie oszczednosci i od 4 lat nagabuje moja matke i swojego brata - a wiec swoje rodzenstwo, ze maja sie dolozyc do pomnika!!!!
BOZE JAK JA NIENAWIDZE GOWNOJADOW!!!!!!!!
PIERDOLENI GNOJE!!!NAJPIERW WKURWIALI MNEI JEBANYMI TEKSTAMI O TYM, ZE M. PODPIERDALA I OSZUKUJE, BO GRZYB POWIEDZIAL..,a teraz ja mam tego jebanca na utrzymaniu.
(a czemu wlasciwei - przeciez to ekspert w dziedzienie radzenia sobie w pobycie za granica, w znajdowaniu pracy, w zalatwianiu wszystkiego - wiec na co mu my ?)
a zeby tego bylo malo - tak menda - mama grzyba - zadzwonila do mojej mamy z pretensjami mowiac - ze wszystko co jej wkleilam i napisalam na gg - a byla to miedzy innymi rozmowa z grzybem, z ktorej jasno wynika kto sie bronil, a kto naklanial - ze to ja-menda grzyba chce ograbic z pieniedzy!!!
ja chce od niego pieniedzy!!!!!
a tak, kurwa - chce!!!teraz wlasnie chce!!!
bo po pierwsze sie sam zdeklarowal - wiec niech skurwiel pozna co znaczy slowo konsekwencje i odpoweidzialnosc za to co sie mowi. poza tym sie umawialismy na 2 tygodnie max a wchodzim w 6 tydzien.bo go nie chcialam bo mam za maly dom i mu o tym mowilam 6 miesiecy jak sie broniam przed jego przyjazdem.
a po drugie - co?
ja mam 3 dzieci -i nikt kurwa nigdy nie dal mi ani za darmo ani jesc ani pic, ani mi w niczym nie pomogl.
wiec niech mi ktos powie z jakiego powodu ja mam zaplacic za kapiele grzyba, za prad ktory ciagnie siedzac w necie, za net rowniez, za tv.dlaczego mam wziac na klate sprawy jego szmat, ktore piore, recznikow, mydla ,ktore zuzywa, benzyny do auta, ktorym jest wozony?
bo co - bo jestem pieprzona frajerka? tak?
bo moze mam lepiej?bo oje - mimo 3 dzieci dajemy rade i zarabiamy i pracujemy.i nie pierdolimy bez ensu, bo na to szkoda i czasu i energii? bo krok po kroku realzujemy plan nie wzywajac pomocy. i jeszcze, bo sama od 18 roku zycia ciagle pracuje.
i nigdy nie rzucilam pracy - bo praca byla glupia.
to samo z M, ktory tyra non stop odkad skonczyl lat 16.
i jak byl wieku grzyba to byl juz po slubie, od 8 lat na swoim, i pracował, i sie uczyl, i mial czas na swoje hobby.
bo nikt w niczym nam nie pomogl, a juz nie wspome, ze wszytsko do czego sie doczołgalismy tutaj to M.poswiecenie, ciezka praca i nasza wspolna deteminacja.
i to wszystko bedac rodzicami 3 dzieci.
od JEBANEgo zera!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
wiec dobrze - niech mnei nawet opluja, w szcz., ale niech ten pierdolony darmozjad spiedala albo do swojej mamy - i ta niech zywi pasozyta jak to lubi. tej czesci rodziny juz nie ma.
ja ja wykasowuje. z reszta - ciocia cale zycie pasozytowala na mojej mamie i na nas - wiec pewnie grzyb ma opcje wczepiania sie w przyjazny grunt po porstu w genach. ze szkola, ze szpital, ze lekazr, ze prace trzeba zalatwic - wszystko bylo na telefon.
i grzyb zyje od zawsze w przekonaniu, ze naszym zadaniem jest byc dawca.
ni chuja i spierdaalaaac!!!
ale to juz!!!!!!
uwaga, wtorek, 20 stycznia 2009
uwaga
bede jechac wkrotce z tematem. dojrzewam i dojrzewm i czuje, ze mi sie niebawem uleje.
prosze jeno o instrukcje jak to zahaslowac
bo bedzie okropnie i bluzgajaco
11:23, laudik
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 stycznia 2009
jak kobieta z kobieta
k - musze cos ze soba zrobic, wlOsy zapuszcze chyba, bo schudnac nie moge.
chce mi sei jakiejs odmiany,no...
i chcialabym miec sztuczne cycki.Bo te co mam sa małe i klapniete.
machnełąbym se taki cyc jak ma Doda.
odwrócilby uwage od dupy.
j - bleeee. - to o sylykonach.
pamietaj: duza dupa nie jest zła. jest rewelacyjna.
a duze cyce sa przereklamowane.
ja mam wewnetrzne fuj na impalnty,chociaz znam samcow co leca na takie cyce.
u siebie mam wewnetrzne fuj -
u innych mi ni przeszkadza
k - no ja sama mam wewnetrzne fuj.
ale fajnie sie wyglada, nie?
j - no tak, ale operacja..potem ta rekowalescencja, pol roku nie podniesiesz kuba z kawa.
Zapomnij o joggingu przez rok.qrwa, przeciez to sie idzie zajebac
k - wiem wiem.gdyby nie to juz od dawna bym sie prezyła nowym biustem.
j - ja sobie kedys wypisalam plusy i minusy i coz - wyszlo mi, ze sztuczne cyce nie dadza mi zadowoleni.a mialam straszna korbe na implanty.
k - serio?
O MATKO..dobrze ze nie jestem osamotniona w pragnieniach
18:50, laudik
Link Komentarze (5) »
środa, 14 stycznia 2009
wlasciwie
to chyba racja, ze mam tendencje do zamiatania pod dywan.
co skutecznie przeszkadza mi byc wzorowa gospodynia tego miejsca - BO NORMALNIE to powinnam z perwersyjnym zadowoleniem wylac tu wszystkie swoje wkurwy i frustracje, lęki i przezycia - najbardziej nawet traumatycznie.
powinnam pojechac po calosci i po szczegole, po wszystkich tych co nimi w ostatnim czasie rzygam.
a ja - ze mam od dziecka sklonnosci do klimtu: "jak zamkne oczy to znikam" wlasenie dlatego ani nie pisze, ani nie dzwonie bom zajeta straszliwe skladaniem swojego zycia i swoich rozwelczonych bebechow do kupy.
w realu je skladam. i zbieram.
ale moze to i racja, moze powinnam odwalic tu takie katharsis i jebnac notke na 3 strony - punkt po punkcie komu i za co mam za zle.
powinnam siegnac do przeszlosci i odjebac tu regularna wiwisekcje na sobie, posypac łeb popiołem, potem wylac kubeł pomyj, gorzkich zalow na kazdego, kto na to zasluguje po czym sie wysadzic ładunkiem wybuchowym własnej, domowej roboty.o duzej mocy
a nawet sie wykastrowac - co modne jest i widowiskowe - w moim przypadku byloby to ucięcie sobie cyckow.
pomysle o tym.
jak mnie najdzie to wlasnei tak zrobie.
tylko sie przedtem ohasluje.
10:39, laudik
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 05 stycznia 2009
party girl;):)))
12:41, laudik
Link Komentarze (3) »
no wiec
1. sytuacja zwiazana z poprzednimi wpisami opanowana wstepnie.
powinnam sie cieszyc, bo okazało sie, ze M. mnie kocha jakby na tyle, ze wizja porzucenia go z powodu....
okazała sie na tyle niemiła, iz daje rade.
2. a jak juz sie troche odchamił, to zobaczył wiecej - znaczy spojrzał trzrezwiej - i ma porownanie jak było i jak teraz jest.
Ma teraz szersza wizje tego co ja znosiłam i chyba to najbardziej pomaga mu funkcjonowac w wymiarze zwykłych smiertelników.
Niestety nie jest jeszcze na etapie na jakim chciałabym, zeby byl, jednak nastawiałam sie na porazke.
A tu jednak sukces.
Cieszy mnei to ogromnie, bo zakladałam na wstepie, ze po - umowmy sie, ze to 10 lat (a prawda jest taka, ze 16..:( ) - przyjełam okres naszego "po slubie" jako "TEN" czas, o ktorym mowimy - zakładałm wiec, ze bedzie ciezko, i opornie.
Nastawiałam sie na wzlot - krotkotrwały i upadek -z hukiem.
Nic takiego poki co sie nie stało.
Było pare razy strasznie nerwowo, płacz - moj i krzyki - moje.
Ale jest dobrze.
M. coraz bardziej przypomina siebie sprzed:)
Pod KAZDYM wzgledem...:);)
Mam wiec odrestaurowane zycie uczuciowe - emocjonalnie i seksualnie:)
Wiecej gadamy, wiecej sluchamy, wiecej sie smiejemy.
Uzgadniamy znow razem prawie wszysko.
M. mi pomaga - czuje sie w koncu wystarczajaco odciazona.
Własciwie powinnam powiedziec, ze po raz pierwszy odkad mamy dzieci czuje, ze mam męża.
Takiego jakiego zawsze chciałam miec, a nie mialam.
Jak mu cos znow nie odjebie to z kazdym miesiacem powinno byc coraz lepiej w kwestii psychicznej u niego - a to jak wiadomo najwazniejsze.
Bo co do stanu fizycznego w jakim jest to chyba sam widzi poprawe - ja w kazdym razie czuje sie jakbym miala nowego faceta:)))
a tak poza tym....
swieta pod hasłem - trzeba przytyc jak sie schudło - kurwaaa!!!!
w tydzien nadrobilam ze dwa miesiace odchudzania .... - ponoc standard po diecie...
nie wierzyłam - no to juz wierze.
powrot na diete nie jest ciekawy.
dlatego poki co na wage nie staje - po co sie dołowac, nieprawdaz?
stane za dwa tygodnie...
jak juz "namacalnie"stweirdze , ze nie bedzie szoku..
(w sensie jak mi znow cycki znikna, to bede wiedziała, ze jest spoko)
poza tym objawiło mi sie tu kilku ciezkich idiotow.
i idiotek.
pisac mi sie o tym nie chce, ale kolejny raz potwierdzaja mi sie moje teorie rozne.
jedna to taka, ze samo pokoncznie szkol (tudziez posiadanie dobrego zawodu, czy tam dobrych pieniedzy nie czyni kogos ani madzrejszym, ani lepiej wychowanym.(czasem, a nawet często to nawet moze byc jeszcze gorzej).
a druga mowi o tym, ze jak chcesz sie o kims czegos dowiedziec to napij sie z nim wodki. moze byc sporo.
i mowie wam - mialam tu takie akcje, ze załowałam, ze nie mam osinowgo kołka...
bede jechac wkrotce z tematem. dojrzewam i dojrzewm i czuje, ze mi sie niebawem uleje.
prosze jeno o instrukcje jak to zahaslowac
bo bedzie okropnie i bluzgajaco
11:23, laudik
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 stycznia 2009
jak kobieta z kobieta
k - musze cos ze soba zrobic, wlOsy zapuszcze chyba, bo schudnac nie moge.
chce mi sei jakiejs odmiany,no...
i chcialabym miec sztuczne cycki.Bo te co mam sa małe i klapniete.
machnełąbym se taki cyc jak ma Doda.
odwrócilby uwage od dupy.
j - bleeee. - to o sylykonach.
pamietaj: duza dupa nie jest zła. jest rewelacyjna.
a duze cyce sa przereklamowane.
ja mam wewnetrzne fuj na impalnty,chociaz znam samcow co leca na takie cyce.
u siebie mam wewnetrzne fuj -
u innych mi ni przeszkadza
k - no ja sama mam wewnetrzne fuj.
ale fajnie sie wyglada, nie?
j - no tak, ale operacja..potem ta rekowalescencja, pol roku nie podniesiesz kuba z kawa.
Zapomnij o joggingu przez rok.qrwa, przeciez to sie idzie zajebac
k - wiem wiem.gdyby nie to juz od dawna bym sie prezyła nowym biustem.
j - ja sobie kedys wypisalam plusy i minusy i coz - wyszlo mi, ze sztuczne cyce nie dadza mi zadowoleni.a mialam straszna korbe na implanty.
k - serio?
O MATKO..dobrze ze nie jestem osamotniona w pragnieniach
18:50, laudik
Link Komentarze (5) »
środa, 14 stycznia 2009
wlasciwie
to chyba racja, ze mam tendencje do zamiatania pod dywan.
co skutecznie przeszkadza mi byc wzorowa gospodynia tego miejsca - BO NORMALNIE to powinnam z perwersyjnym zadowoleniem wylac tu wszystkie swoje wkurwy i frustracje, lęki i przezycia - najbardziej nawet traumatycznie.
powinnam pojechac po calosci i po szczegole, po wszystkich tych co nimi w ostatnim czasie rzygam.
a ja - ze mam od dziecka sklonnosci do klimtu: "jak zamkne oczy to znikam" wlasenie dlatego ani nie pisze, ani nie dzwonie bom zajeta straszliwe skladaniem swojego zycia i swoich rozwelczonych bebechow do kupy.
w realu je skladam. i zbieram.
ale moze to i racja, moze powinnam odwalic tu takie katharsis i jebnac notke na 3 strony - punkt po punkcie komu i za co mam za zle.
powinnam siegnac do przeszlosci i odjebac tu regularna wiwisekcje na sobie, posypac łeb popiołem, potem wylac kubeł pomyj, gorzkich zalow na kazdego, kto na to zasluguje po czym sie wysadzic ładunkiem wybuchowym własnej, domowej roboty.o duzej mocy
a nawet sie wykastrowac - co modne jest i widowiskowe - w moim przypadku byloby to ucięcie sobie cyckow.
pomysle o tym.
jak mnie najdzie to wlasnei tak zrobie.
tylko sie przedtem ohasluje.
10:39, laudik
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 05 stycznia 2009
party girl;):)))
12:41, laudik
Link Komentarze (3) »
no wiec
1. sytuacja zwiazana z poprzednimi wpisami opanowana wstepnie.
powinnam sie cieszyc, bo okazało sie, ze M. mnie kocha jakby na tyle, ze wizja porzucenia go z powodu....
okazała sie na tyle niemiła, iz daje rade.
2. a jak juz sie troche odchamił, to zobaczył wiecej - znaczy spojrzał trzrezwiej - i ma porownanie jak było i jak teraz jest.
Ma teraz szersza wizje tego co ja znosiłam i chyba to najbardziej pomaga mu funkcjonowac w wymiarze zwykłych smiertelników.
Niestety nie jest jeszcze na etapie na jakim chciałabym, zeby byl, jednak nastawiałam sie na porazke.
A tu jednak sukces.
Cieszy mnei to ogromnie, bo zakladałam na wstepie, ze po - umowmy sie, ze to 10 lat (a prawda jest taka, ze 16..:( ) - przyjełam okres naszego "po slubie" jako "TEN" czas, o ktorym mowimy - zakładałm wiec, ze bedzie ciezko, i opornie.
Nastawiałam sie na wzlot - krotkotrwały i upadek -z hukiem.
Nic takiego poki co sie nie stało.
Było pare razy strasznie nerwowo, płacz - moj i krzyki - moje.
Ale jest dobrze.
M. coraz bardziej przypomina siebie sprzed:)
Pod KAZDYM wzgledem...:);)
Mam wiec odrestaurowane zycie uczuciowe - emocjonalnie i seksualnie:)
Wiecej gadamy, wiecej sluchamy, wiecej sie smiejemy.
Uzgadniamy znow razem prawie wszysko.
M. mi pomaga - czuje sie w koncu wystarczajaco odciazona.
Własciwie powinnam powiedziec, ze po raz pierwszy odkad mamy dzieci czuje, ze mam męża.
Takiego jakiego zawsze chciałam miec, a nie mialam.
Jak mu cos znow nie odjebie to z kazdym miesiacem powinno byc coraz lepiej w kwestii psychicznej u niego - a to jak wiadomo najwazniejsze.
Bo co do stanu fizycznego w jakim jest to chyba sam widzi poprawe - ja w kazdym razie czuje sie jakbym miala nowego faceta:)))
a tak poza tym....
swieta pod hasłem - trzeba przytyc jak sie schudło - kurwaaa!!!!
w tydzien nadrobilam ze dwa miesiace odchudzania .... - ponoc standard po diecie...
nie wierzyłam - no to juz wierze.
powrot na diete nie jest ciekawy.
dlatego poki co na wage nie staje - po co sie dołowac, nieprawdaz?
stane za dwa tygodnie...
jak juz "namacalnie"stweirdze , ze nie bedzie szoku..
(w sensie jak mi znow cycki znikna, to bede wiedziała, ze jest spoko)
poza tym objawiło mi sie tu kilku ciezkich idiotow.
i idiotek.
pisac mi sie o tym nie chce, ale kolejny raz potwierdzaja mi sie moje teorie rozne.
jedna to taka, ze samo pokoncznie szkol (tudziez posiadanie dobrego zawodu, czy tam dobrych pieniedzy nie czyni kogos ani madzrejszym, ani lepiej wychowanym.(czasem, a nawet często to nawet moze byc jeszcze gorzej).
a druga mowi o tym, ze jak chcesz sie o kims czegos dowiedziec to napij sie z nim wodki. moze byc sporo.
i mowie wam - mialam tu takie akcje, ze załowałam, ze nie mam osinowgo kołka...
poniedziałek, 24 listopada 2008
trwam
nie ma mnie, bo jestem skupiona na innych rzeczach.
a sa na tyle wazne i praco- i czasochlonne, ze nie ma czasu na nic innego.
efekt jest taki tej pracy u podstaw, ze M.nie pali od 10 dni.
(ci co wiedza to wiedza....).
masakra, pot i lzy.
ale jakas poprawa jest. Moze damy rade...
poprosze o kciuki, zeby szlo ku lepszemu
12:51, laudik
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 10 listopada 2008
wrocilam
ten wyjazd byl mi potrzrebny.naprawde.
dzieki kilku aniołom co wlały troche wiary w moj spekulujacy umysl dzis jest lepiej.
czuje sie teraz jak po sterydach:))
nie ma mnie, bo jestem skupiona na innych rzeczach.
a sa na tyle wazne i praco- i czasochlonne, ze nie ma czasu na nic innego.
efekt jest taki tej pracy u podstaw, ze M.nie pali od 10 dni.
(ci co wiedza to wiedza....).
masakra, pot i lzy.
ale jakas poprawa jest. Moze damy rade...
poprosze o kciuki, zeby szlo ku lepszemu
12:51, laudik
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 10 listopada 2008
wrocilam
ten wyjazd byl mi potrzrebny.naprawde.
dzieki kilku aniołom co wlały troche wiary w moj spekulujacy umysl dzis jest lepiej.
czuje sie teraz jak po sterydach:))
środa, 22 października 2008
środa
no i znow syf i trzaskanie drzwiami.
chmwd.
12:07, laudik
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 października 2008
sobota
tak jakby osiagnelam najnizszy poziom i lagodnym ruchem sune ku gorze.
dzieki lekturze, dzieki kolezankom, dzieki mojej sis i dzieki - o dziwo - mamie i tatcie.
jade na tydzien do pl.
to sie nazywa TERAPIA SZOKOWA.
czasem niektorymi to trzeba potrzasnac.
M.potrzasniety ogarnał sie jakby w ciagu doby.
szuka pozytywnych aspektow mojego wyjazdu - znalezc nie moze wiec mu pomagam.
ja za to widze ich cale mostwo - tych aspektow zwiazanych z nieoczekiwanym urwaniem sie z łancucha:D
(o ile mozna tak nazwac tygodniowy wyjazd z 3 dzieci:) )
20:10, laudik
Link Komentarze (4) »
wtorek, 14 października 2008
a do tego jakas krowa ukradła mi tytuł bloga
:((
10:33, laudik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 października 2008
....
snilo mi sie, ze poszlam do łozka z kolega. bliskim .
bliskim do tego stopnia,
ze nie omieszkam mu opowiedziec o tym, jak tylko trafimy na jakies piwo :))
moze to dlatego, ze nie chodze do łozka z nikim.
w kazdym razie od dluzszego czasu nie chodze.
i ochoty na to nie mam, ani nie ma okolicznosci.
okolicznosci sa w sumie takie, zeby jebnac drzwiami i kluczami i sie rozstac bez jednego"spierdalaj"
bo "spierdalaj" jest jednak objawem wystepowania emocji.
mam 86 lat, a 86 letnie kobiety nie chodza do lozka celem innym niz spanie lub umieranie.
poki co spie - li tylko.
snie o tym, ze sie turlam po łozku z bliskim kolega. bo we snie mam lat 26.
niesamowite doprawdy..
szukam opcji jak wyjsc z kryzysu, ale bez wariacji.
staram sie, ale nic na sile.
o wiele przyjemniej jest sie godzic, gdy widac reke wyciagnieta do zgody.
poki co jest piesc. plus czasem "ktos" splunie mi pod nogi.
wiec godzenia sie w lozku tym razem nie bedzie.
ta opcja juz sie wytarla.
poki co wersja jest taka, ze chce jechac na tydzien do pl.
co przed tym wyjazdem i co po nim - nawet nie chce myslec.
jakas makabra pewnie.
ale co mi tam makabra - juz teraz ja mam.
moze wiec dla dmiany zafunduje sobie odpoczynek od niej - zanim bedzie akt kolejny.
szukam sposobu złapania dystansu.
21:27, laudik
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 06 października 2008
kryzys
kryzys ogarnal wielki swiat i moj maly swiatek tez.
o ile wielki swiat jakos sie otrzasnie, o tyle moj mały swiatek moze runac podczas tego kryzysu.
poki co gadam z koleznka i oddaje sie lektuzre.
potzebuje wycisznia, zeby zebrac mysli i zmobilizowac sei wewnetrznie.
musze nabrac dystansu.
nie mam zadnego pomyslu wiec nie ma innego wyjscia jak tylko czekac
13:21, laudik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 października 2008
a na powaznie - od ponad 6 miesiecy PENDULUM. nie mija mi...
znam takich co powiedzieli, ze zeby tego sluchac trzeba miec jebca.
znaczy ja mam:)
(...ale mi nowosc, phiii...:)))) )
12:51, laudik
no i znow syf i trzaskanie drzwiami.
chmwd.
12:07, laudik
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 października 2008
sobota
tak jakby osiagnelam najnizszy poziom i lagodnym ruchem sune ku gorze.
dzieki lekturze, dzieki kolezankom, dzieki mojej sis i dzieki - o dziwo - mamie i tatcie.
jade na tydzien do pl.
to sie nazywa TERAPIA SZOKOWA.
czasem niektorymi to trzeba potrzasnac.
M.potrzasniety ogarnał sie jakby w ciagu doby.
szuka pozytywnych aspektow mojego wyjazdu - znalezc nie moze wiec mu pomagam.
ja za to widze ich cale mostwo - tych aspektow zwiazanych z nieoczekiwanym urwaniem sie z łancucha:D
(o ile mozna tak nazwac tygodniowy wyjazd z 3 dzieci:) )
20:10, laudik
Link Komentarze (4) »
wtorek, 14 października 2008
a do tego jakas krowa ukradła mi tytuł bloga
:((
10:33, laudik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 października 2008
....
snilo mi sie, ze poszlam do łozka z kolega. bliskim .
bliskim do tego stopnia,
ze nie omieszkam mu opowiedziec o tym, jak tylko trafimy na jakies piwo :))
moze to dlatego, ze nie chodze do łozka z nikim.
w kazdym razie od dluzszego czasu nie chodze.
i ochoty na to nie mam, ani nie ma okolicznosci.
okolicznosci sa w sumie takie, zeby jebnac drzwiami i kluczami i sie rozstac bez jednego"spierdalaj"
bo "spierdalaj" jest jednak objawem wystepowania emocji.
mam 86 lat, a 86 letnie kobiety nie chodza do lozka celem innym niz spanie lub umieranie.
poki co spie - li tylko.
snie o tym, ze sie turlam po łozku z bliskim kolega. bo we snie mam lat 26.
niesamowite doprawdy..
szukam opcji jak wyjsc z kryzysu, ale bez wariacji.
staram sie, ale nic na sile.
o wiele przyjemniej jest sie godzic, gdy widac reke wyciagnieta do zgody.
poki co jest piesc. plus czasem "ktos" splunie mi pod nogi.
wiec godzenia sie w lozku tym razem nie bedzie.
ta opcja juz sie wytarla.
poki co wersja jest taka, ze chce jechac na tydzien do pl.
co przed tym wyjazdem i co po nim - nawet nie chce myslec.
jakas makabra pewnie.
ale co mi tam makabra - juz teraz ja mam.
moze wiec dla dmiany zafunduje sobie odpoczynek od niej - zanim bedzie akt kolejny.
szukam sposobu złapania dystansu.
21:27, laudik
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 06 października 2008
kryzys
kryzys ogarnal wielki swiat i moj maly swiatek tez.
o ile wielki swiat jakos sie otrzasnie, o tyle moj mały swiatek moze runac podczas tego kryzysu.
poki co gadam z koleznka i oddaje sie lektuzre.
potzebuje wycisznia, zeby zebrac mysli i zmobilizowac sei wewnetrznie.
musze nabrac dystansu.
nie mam zadnego pomyslu wiec nie ma innego wyjscia jak tylko czekac
13:21, laudik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 października 2008
a na powaznie - od ponad 6 miesiecy PENDULUM. nie mija mi...
znam takich co powiedzieli, ze zeby tego sluchac trzeba miec jebca.
znaczy ja mam:)
(...ale mi nowosc, phiii...:)))) )
12:51, laudik
piątek, 03 października 2008
slucham celem podniesienia na duchu - no bo czy to moze zaszkodzic?;)
12:45, laudik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 października 2008
czwartek
ogolnie nie jest dobrze.
w domu wciaz jakies fochy.
naprzemiennie u wszystkich.
w tym wszystkim ja mam takiego , ze najchetniej powiedzialabym im - a wezcie sie wszyscy walcie na ryj!
leje deszcz i jest zimno.
uciekam od rzeczywistosci w ksiazki i filmy.i piosenki.
niestety - slabo działa.
a potem jest jeszcze gorzej.
I SMUTNIEJ. i SAMOTNIEJ.
z M.funkcjonujemy ostatnio na dziwnych zasadach.
w zaleznosci od jego humoru, ktory jest przewaznie zly.
muchy w nosie 6 dni w tygodniu.
zatem tak jak było mi pisane - mam 4 dzieci.
i jestem z tym sama. i samotna - co jeszcze gorsze...
.....nikomu nie polecam (bycia smotna mężatka z 3 dzieci).
strasznie chujowa sytuacja.
12:45, laudik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 października 2008
czwartek
ogolnie nie jest dobrze.
w domu wciaz jakies fochy.
naprzemiennie u wszystkich.
w tym wszystkim ja mam takiego , ze najchetniej powiedzialabym im - a wezcie sie wszyscy walcie na ryj!
leje deszcz i jest zimno.
uciekam od rzeczywistosci w ksiazki i filmy.i piosenki.
niestety - slabo działa.
a potem jest jeszcze gorzej.
I SMUTNIEJ. i SAMOTNIEJ.
z M.funkcjonujemy ostatnio na dziwnych zasadach.
w zaleznosci od jego humoru, ktory jest przewaznie zly.
muchy w nosie 6 dni w tygodniu.
zatem tak jak było mi pisane - mam 4 dzieci.
i jestem z tym sama. i samotna - co jeszcze gorsze...
.....nikomu nie polecam (bycia smotna mężatka z 3 dzieci).
strasznie chujowa sytuacja.
p.s. i love you, wtorek, 30 września 2008
wtorek, 30 września 2008
p.s. i love you
alez sie naplakalam dzis...
zatem polecam:))))
17:41, laudik
Link Komentarze (1) »
środa, 24 września 2008
....
od ponad 3 tygodni nie jem slodyczy, chleba, wlasciwie nic mącznego, wlasciwie nic tlustego,
wlasciwie to pije głownie kefir i jem jałka. wymiennie z innymi owocami i warzywami.
calym szalenstwem dnia jest 2 razy batonik muesli light .i kilka przgryzek typu suszona sliwka tudiez winogronko.
waga ani drgnie.
zaprawde, powiadam wam, emejzin...
18:39, laudik
Link Dodaj komentarz »
o czym to ja mialam...?
pomyslalam.
i wyszlo mi tak, ze narzekam i marudze, a dzieci mam tylko 3 -i to z dwoch ciaz.
a oni maja 10, czekaja na 11 i nie nazrekaja i sie usmiechaja.
ze mam wieczne pretensje, krzycze, jestem zmeczona, a oni wygladaja na szczesliwych .i mysle , ze sa.
ze tak naprawde kochalam byc w ciazy i gdzies gleboko, do czego sie nie pzryznam nigdy chcialabym byc w ciazy jeszcze raz. jeszcze raz "to" przezyc, magiczne, niesamowite oczekwianie na ten cud.
bo moje dzieci sa takimi cudami - nie ogarniam ich, czesem zapominam, ze sa moje - szczegolnie jak mnei wkurwia - znaczy caly czas - ale fakt ich istnienia uwazam za cud.
takie "cos" z "niczego"
i na koncu,ze oni - od tych dzieci maja cos co im przyswieca, jakas wartosc nadrzedna.
ze zyja w zgodzie z jakimis prawami, rytualami, ze przyswieca im jakis cel, ze sa w koncu w zgodzie z natura.
i szkoda, ze nie jestem religijna w tak doslowny sposob.
ze spekuluje, kombinuje w ta i wewta, dopasowuje swiat i rzeczywistosc do swoich potrzeb, a siebie do pojechanych norm ogolnospolecznego bytu.
zazdroszcze im tego spokoju, tej zgody na swiat, nature, na zycie.
to wielka umiejetnosc zyc z tym wszystkim co ci niesie zycie, bez kombinacji i nie na skorty.
i nie chcemy z M.wiecej dzieci - to ustalone.
mamy dosc.
choc moze jakby sie trafilo...
no, ale mi sie nie trafi ...:)
18:16, laudik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 września 2008
http://www.itvp.pl/player.html?mode=0&channel=452&video_id=24365
i sie poczulam jak debil.taka refleksja na pierwszy moment po
tak, tak, chodzi o tych z dziesiatka dzieci.
i jakby sie zazdrosna poczulam pierwszy raz w zyciu.trudno okreslc o co wlasciwie.
jak pomysle to napisze
15:36, laudik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 września 2008
czwartek
dzieci szczesliwie osadzone w szkole.
na dzien caly.
ja przeorganizowuje swoj plan dnia -tygodnia-miesiaca wlasnie pod tym katem.
poki co pogoda cudowna, cieplo tak, ze łaze w cienkim topiku (i uwierzyc nie moge, ze w pl nastala zima).
po wyjezdzie mamy psychicznie staram sie wejsc w swoje dawne role, choc luz i pogoda poki co rujnuja moje plany.
jedno co mi sie chce to lazic po plazy i sluchac muzyki.
a wychodzi mi to niezle, bo po zsumowaniu pokonanych dystansow doliczylam sie - za ostatnie 3 doby - z 50 kilometrow.
szkoda, ze efektu na skali to nie daje:/
ale, zeby napic sie kefiru jestem zdolna do wielu poswiecen.
wiec chodze, zeby go kupic - nawet bardzo daleko.
poza tym nowosc -pierwszy raz odkad mam dziewczyny (a myslalam, ze sie nigdy nie doczekam) - siedze sama w domu, pije kawe, gryze suchara i grzebie w necie.
bosssssskooooo!!!
12:17, laudik
Link Komentarze (2) »
środa, 17 września 2008
środa
potworne zmeczenie - to zepchniete na dno swiadomosci przyatakowalo mnie dzis od rana.
stres, ktory latami wyrzucam z siebie robiac coraz to inne wygibasy juz wczoraj wieczorem zablokowal mi plecy, a dzis zupelnie unieruchomil mnie w lozku.
nie znosze praktyki w domu - zawsze mialam spore problemy z relaksem, ale bez watpienia doszlam w zaniedbaniu siebie do przyslowiowej sciany i albo albo.
wiec cos mi sie zdaje, ze od teraz kazdy dzien taki jak dzis - wolny bede musiala zaczac wykorzystywac na to na co kiedys mialam czas kazdego wieczora.....zanim tu nie przyjechalam....
mama ponoc zle sie czuje...
p.s. i love you
alez sie naplakalam dzis...
zatem polecam:))))
17:41, laudik
Link Komentarze (1) »
środa, 24 września 2008
....
od ponad 3 tygodni nie jem slodyczy, chleba, wlasciwie nic mącznego, wlasciwie nic tlustego,
wlasciwie to pije głownie kefir i jem jałka. wymiennie z innymi owocami i warzywami.
calym szalenstwem dnia jest 2 razy batonik muesli light .i kilka przgryzek typu suszona sliwka tudiez winogronko.
waga ani drgnie.
zaprawde, powiadam wam, emejzin...
18:39, laudik
Link Dodaj komentarz »
o czym to ja mialam...?
pomyslalam.
i wyszlo mi tak, ze narzekam i marudze, a dzieci mam tylko 3 -i to z dwoch ciaz.
a oni maja 10, czekaja na 11 i nie nazrekaja i sie usmiechaja.
ze mam wieczne pretensje, krzycze, jestem zmeczona, a oni wygladaja na szczesliwych .i mysle , ze sa.
ze tak naprawde kochalam byc w ciazy i gdzies gleboko, do czego sie nie pzryznam nigdy chcialabym byc w ciazy jeszcze raz. jeszcze raz "to" przezyc, magiczne, niesamowite oczekwianie na ten cud.
bo moje dzieci sa takimi cudami - nie ogarniam ich, czesem zapominam, ze sa moje - szczegolnie jak mnei wkurwia - znaczy caly czas - ale fakt ich istnienia uwazam za cud.
takie "cos" z "niczego"
i na koncu,ze oni - od tych dzieci maja cos co im przyswieca, jakas wartosc nadrzedna.
ze zyja w zgodzie z jakimis prawami, rytualami, ze przyswieca im jakis cel, ze sa w koncu w zgodzie z natura.
i szkoda, ze nie jestem religijna w tak doslowny sposob.
ze spekuluje, kombinuje w ta i wewta, dopasowuje swiat i rzeczywistosc do swoich potrzeb, a siebie do pojechanych norm ogolnospolecznego bytu.
zazdroszcze im tego spokoju, tej zgody na swiat, nature, na zycie.
to wielka umiejetnosc zyc z tym wszystkim co ci niesie zycie, bez kombinacji i nie na skorty.
i nie chcemy z M.wiecej dzieci - to ustalone.
mamy dosc.
choc moze jakby sie trafilo...
no, ale mi sie nie trafi ...:)
18:16, laudik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 września 2008
http://www.itvp.pl/player.html?mode=0&channel=452&video_id=24365
i sie poczulam jak debil.taka refleksja na pierwszy moment po
tak, tak, chodzi o tych z dziesiatka dzieci.
i jakby sie zazdrosna poczulam pierwszy raz w zyciu.trudno okreslc o co wlasciwie.
jak pomysle to napisze
15:36, laudik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 września 2008
czwartek
dzieci szczesliwie osadzone w szkole.
na dzien caly.
ja przeorganizowuje swoj plan dnia -tygodnia-miesiaca wlasnie pod tym katem.
poki co pogoda cudowna, cieplo tak, ze łaze w cienkim topiku (i uwierzyc nie moge, ze w pl nastala zima).
po wyjezdzie mamy psychicznie staram sie wejsc w swoje dawne role, choc luz i pogoda poki co rujnuja moje plany.
jedno co mi sie chce to lazic po plazy i sluchac muzyki.
a wychodzi mi to niezle, bo po zsumowaniu pokonanych dystansow doliczylam sie - za ostatnie 3 doby - z 50 kilometrow.
szkoda, ze efektu na skali to nie daje:/
ale, zeby napic sie kefiru jestem zdolna do wielu poswiecen.
wiec chodze, zeby go kupic - nawet bardzo daleko.
poza tym nowosc -pierwszy raz odkad mam dziewczyny (a myslalam, ze sie nigdy nie doczekam) - siedze sama w domu, pije kawe, gryze suchara i grzebie w necie.
bosssssskooooo!!!
12:17, laudik
Link Komentarze (2) »
środa, 17 września 2008
środa
potworne zmeczenie - to zepchniete na dno swiadomosci przyatakowalo mnie dzis od rana.
stres, ktory latami wyrzucam z siebie robiac coraz to inne wygibasy juz wczoraj wieczorem zablokowal mi plecy, a dzis zupelnie unieruchomil mnie w lozku.
nie znosze praktyki w domu - zawsze mialam spore problemy z relaksem, ale bez watpienia doszlam w zaniedbaniu siebie do przyslowiowej sciany i albo albo.
wiec cos mi sie zdaje, ze od teraz kazdy dzien taki jak dzis - wolny bede musiala zaczac wykorzystywac na to na co kiedys mialam czas kazdego wieczora.....zanim tu nie przyjechalam....
mama ponoc zle sie czuje...
wtorek, 16 września 2008, pffffff - koniec sielanki... ja chce do maaaamyyyyyy.......
pffffff - koniec sielanki... ja chce do maaaamyyyyyy.......
dopiero przyjechala i juz pojechala.....
i dopiero jak była uswiadomiłam sobie jak bardzo mi jej brak, pomocnej pary rak, kogos z kim mozna pogadac, posmiac sie, wypic kawe, zrobic maseczke czy obejrzec film.
i ze to zupelnie cos innego niz robic to wszystko z M.
pfffffffffff......smutne dni przede mna zanim nie wpadne w swoj codzienny, samotny rytm.
na szczescie kama che przyjechac znow wiec wg jej planow powinna przybyc z odsiecza za okolo 3 tyg.
a mama juz mysli o kolejnej wizycie:)))
dzieci sie tak cieszyly, ze ja maja.
i ja tez.
strasznie mi smutnooooo
niech mnie ktos pocieszy.
najgorzej,ze gdyby nie to, ze koty zostaly tam - i slaba nadzieja na to, by je tu sprowadzic - mama moglaby tu byc praktycznie caly czas
17:02, laudik
Link Komentarze (3) »
piątek, 05 września 2008
wizyta mamy
mama wizytuje, dzieci szczesliwe - ja tez - 12 dni luzowania sie:)))
pewnie od bloga tyz
16:02, laudik
Link Komentarze (1) »
środa, 03 września 2008
w imie prawa starych do lansu
11:24, laudik
Link Komentarze (4) »
mam wage, ale z niej nie spadam - z cyklu zlotych mysli wlasnych
wakacje sie szczesliwie skonczyly.w kazdym razie dla kaja.dla dziewczyn definitywnie skoncza sie 15. ale do szkoly zaczynaja chodzic juz jutro.
co za radosc:)))
ja od 4 tygodni w akcji - chce znow byc motylem.
efekt po 4 tygodniach - załosny.
tylko 2,5 kilo mniej.
i dlaczego tak niesprawiedliwie??
czy stałam sie dietoodporna??
czy moj organizm naprawde najlepiej czuje sie w formie kompaktowej - inymi słowy obłej??
gdzie sa moje wszystkie wciecia i przewężenia.???
gdzie sa kostki umiłowane?
gdzie jestesie????!!!!wracajcie!!!
tesknie za wami.....
ponadto padło mi na mozg.
jestem zniszczonym zyciem wrakiem czlowieka.
zapomnianym przez siebie, swiat i ludzi.
te 6 tygodni cofneło mnie w mym jestestwie, rzuciło na twarz, na kolana i znow pełzam.
moze do konca roku uda mi sie nieco podniesc i stabilnie osiasc na czworakach.
czego bym sobie zyczyła.
poniewaz wtedy nastapi nastepny brejk w szkole...bosheeeeee.
"kocham moje dzieci, kocham moje dzieci" powinnam przeplatac z mantra:"zasługuje na wolnosc i szacunek"
albo jebnac wszystko, i szurnac na jakis czas w polskie. czy tam inny kraj.
w ramach protestu i łaczac sie w bolu mam kolczyk w dolnym uscie
dopiero przyjechala i juz pojechala.....
i dopiero jak była uswiadomiłam sobie jak bardzo mi jej brak, pomocnej pary rak, kogos z kim mozna pogadac, posmiac sie, wypic kawe, zrobic maseczke czy obejrzec film.
i ze to zupelnie cos innego niz robic to wszystko z M.
pfffffffffff......smutne dni przede mna zanim nie wpadne w swoj codzienny, samotny rytm.
na szczescie kama che przyjechac znow wiec wg jej planow powinna przybyc z odsiecza za okolo 3 tyg.
a mama juz mysli o kolejnej wizycie:)))
dzieci sie tak cieszyly, ze ja maja.
i ja tez.
strasznie mi smutnooooo
niech mnie ktos pocieszy.
najgorzej,ze gdyby nie to, ze koty zostaly tam - i slaba nadzieja na to, by je tu sprowadzic - mama moglaby tu byc praktycznie caly czas
17:02, laudik
Link Komentarze (3) »
piątek, 05 września 2008
wizyta mamy
mama wizytuje, dzieci szczesliwe - ja tez - 12 dni luzowania sie:)))
pewnie od bloga tyz
16:02, laudik
Link Komentarze (1) »
środa, 03 września 2008
w imie prawa starych do lansu
11:24, laudik
Link Komentarze (4) »
mam wage, ale z niej nie spadam - z cyklu zlotych mysli wlasnych
wakacje sie szczesliwie skonczyly.w kazdym razie dla kaja.dla dziewczyn definitywnie skoncza sie 15. ale do szkoly zaczynaja chodzic juz jutro.
co za radosc:)))
ja od 4 tygodni w akcji - chce znow byc motylem.
efekt po 4 tygodniach - załosny.
tylko 2,5 kilo mniej.
i dlaczego tak niesprawiedliwie??
czy stałam sie dietoodporna??
czy moj organizm naprawde najlepiej czuje sie w formie kompaktowej - inymi słowy obłej??
gdzie sa moje wszystkie wciecia i przewężenia.???
gdzie sa kostki umiłowane?
gdzie jestesie????!!!!wracajcie!!!
tesknie za wami.....
ponadto padło mi na mozg.
jestem zniszczonym zyciem wrakiem czlowieka.
zapomnianym przez siebie, swiat i ludzi.
te 6 tygodni cofneło mnie w mym jestestwie, rzuciło na twarz, na kolana i znow pełzam.
moze do konca roku uda mi sie nieco podniesc i stabilnie osiasc na czworakach.
czego bym sobie zyczyła.
poniewaz wtedy nastapi nastepny brejk w szkole...bosheeeeee.
"kocham moje dzieci, kocham moje dzieci" powinnam przeplatac z mantra:"zasługuje na wolnosc i szacunek"
albo jebnac wszystko, i szurnac na jakis czas w polskie. czy tam inny kraj.
w ramach protestu i łaczac sie w bolu mam kolczyk w dolnym uscie
poniedziałek, 11 sierpnia 2008
hit lata jak dla mnie
http://www.youtube.com/watch?v=3dNmqvaziQc
Ugryź Suchara - The most amazing home videos are here
16:36, laudik
Link Komentarze (7) »
slucham piosenek, zeby nie zwariowac,a dzieci maja wakacje. to tyle poki co.na inne sprawy czasu brak
ABRADAB LEGO STYLE PIOSENKA O GÓWNIE - Funny bloopers R us
http://www.youtube.com/watch?v=3dNmqvaziQc
Ugryź Suchara - The most amazing home videos are here
16:36, laudik
Link Komentarze (7) »
slucham piosenek, zeby nie zwariowac,a dzieci maja wakacje. to tyle poki co.na inne sprawy czasu brak
ABRADAB LEGO STYLE PIOSENKA O GÓWNIE - Funny bloopers R us
o czym by tu... , wtorek, 22 lipca 2008
o czym by tu...
w zasadzie musialabym bloga oddzielnego zalaozyc podsumowujacego zarowno pobyt w miescie, jak i wizyte dziewczyn u mnie.
ale, bo ja wiem?
jutro zaczynam kolejny turnus wakacyjny.
moze wtedy - znaczy juz po siade i spisze wszystko. tak po kronikarsku.
se tak w pamieci odswieze i przeleje na klawiature...
a poki co lata nie ma, plazy nie ma, czasem jest kawa w ogrodzie.
dobre i to, ze temperatury sa letnie wiec opcje - but bez skarpety, tudiez japonki nadal tematem biezacym.
nie chce mi sie pisac.
mam lekka paranoje i musze z niej najpiw wyjsc, zeby odzyskac spokoj potzrebny na pisanie bloga.
22:05, laudik
Link Komentarze (3) »
czwartek, 10 lipca 2008
Link Komentarze (4) »
środa, 09 lipca 2008
buuuuuuuu:(((
przez 10 dni mialam znow 17 lat.
a teraz mam syndrom pustego gniazda.
musze sie ogarnac i kolejny raz back to reality.....
w zasadzie musialabym bloga oddzielnego zalaozyc podsumowujacego zarowno pobyt w miescie, jak i wizyte dziewczyn u mnie.
ale, bo ja wiem?
jutro zaczynam kolejny turnus wakacyjny.
moze wtedy - znaczy juz po siade i spisze wszystko. tak po kronikarsku.
se tak w pamieci odswieze i przeleje na klawiature...
a poki co lata nie ma, plazy nie ma, czasem jest kawa w ogrodzie.
dobre i to, ze temperatury sa letnie wiec opcje - but bez skarpety, tudiez japonki nadal tematem biezacym.
nie chce mi sie pisac.
mam lekka paranoje i musze z niej najpiw wyjsc, zeby odzyskac spokoj potzrebny na pisanie bloga.
22:05, laudik
Link Komentarze (3) »
czwartek, 10 lipca 2008
Link Komentarze (4) »
środa, 09 lipca 2008
buuuuuuuu:(((
przez 10 dni mialam znow 17 lat.
a teraz mam syndrom pustego gniazda.
musze sie ogarnac i kolejny raz back to reality.....
wrocilam, czwartek, 26 czerwca 2008
czwartek, 26 czerwca 2008
wrocilam
i wpadlam od razu w wir pracy i zycia.
i milo, ze ktos nadmuchal balony na moj powrot.
i milo ze szefowa miejsca, gdzie prowadze dzialalnosc usiskala mnei jak jakas siostra.
bo wszyscy ponoc tesknili.
i milo, ze telefon dzwoni od momentu jak go tylko wlaczylam.
milo , ze w jakis sposob to miejsce stalo sie kolejnym MOIM na tym swiecie.
to szczescie, moc powiedziec, ze wrocilam z wakacji do domu.
i odpoczywam
21:31, laudik
Link Komentarze (4) »
piątek, 20 czerwca 2008
....
juz mi sie przypomnialo dlaczego tu nie mieszkam...:/
pamiec mi wrocila.....
(oczywiscie sie rozwodzimy z M.)
07:14, laudik
Link Komentarze (2) »
czwartek, 19 czerwca 2008
wakacje
jestem i sie pase:))
12:04, laudik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 czerwca 2008
oby do srody
ale taki mix dzis i jutro ze nie wiem - zageszczenie maxymalne.
12:53, laudik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 czerwca 2008
wkurwiona
jak byk
22:53, laudik
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 czerwca 2008
7...:)
został tydzien.
za tydzien o tej porze moja torba bedzie spakowana, torba M. bedzie spakowana, torby dziewczyn beda spakowane i torba Kaja bedzie spakowana.
wszyscy bedziemy zwarci i gotowi.
a w srode o 7:30 posadzimy dupe w samochod i ruszymy w strone Stansted.
no najpozniej o 8.( znajac wyluzowanie M.)
i mimo sraczki przedlotowej, ktora tym razem udzielila sie i pierworodnemu - nic nie zmieni faktu, ze wsiadzeimy do samolotu typu Paan bus i pofruniemy na krotkie wakacje w rodzinne strony.
wrocilam
i wpadlam od razu w wir pracy i zycia.
i milo, ze ktos nadmuchal balony na moj powrot.
i milo ze szefowa miejsca, gdzie prowadze dzialalnosc usiskala mnei jak jakas siostra.
bo wszyscy ponoc tesknili.
i milo, ze telefon dzwoni od momentu jak go tylko wlaczylam.
milo , ze w jakis sposob to miejsce stalo sie kolejnym MOIM na tym swiecie.
to szczescie, moc powiedziec, ze wrocilam z wakacji do domu.
i odpoczywam
21:31, laudik
Link Komentarze (4) »
piątek, 20 czerwca 2008
....
juz mi sie przypomnialo dlaczego tu nie mieszkam...:/
pamiec mi wrocila.....
(oczywiscie sie rozwodzimy z M.)
07:14, laudik
Link Komentarze (2) »
czwartek, 19 czerwca 2008
wakacje
jestem i sie pase:))
12:04, laudik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 czerwca 2008
oby do srody
ale taki mix dzis i jutro ze nie wiem - zageszczenie maxymalne.
12:53, laudik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 czerwca 2008
wkurwiona
jak byk
22:53, laudik
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 czerwca 2008
7...:)
został tydzien.
za tydzien o tej porze moja torba bedzie spakowana, torba M. bedzie spakowana, torby dziewczyn beda spakowane i torba Kaja bedzie spakowana.
wszyscy bedziemy zwarci i gotowi.
a w srode o 7:30 posadzimy dupe w samochod i ruszymy w strone Stansted.
no najpozniej o 8.( znajac wyluzowanie M.)
i mimo sraczki przedlotowej, ktora tym razem udzielila sie i pierworodnemu - nic nie zmieni faktu, ze wsiadzeimy do samolotu typu Paan bus i pofruniemy na krotkie wakacje w rodzinne strony.
9!, niedziela, 08 czerwca 2008
niedziela, 08 czerwca 2008
9!
zjaralam sobie ryj tak, ze mi sie ciagnie skora.
a w ciagu kilku dni pewnie mi zejdzie.
mniodzik:)
20:03, laudik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 czerwca 2008
10!
planow jest wiele,a zrealizuje sie pewnie z jeden.
ostatecznie tydzien to nie miesiac.
a planow mam jak na miesiac.
wiem na pewno, ze chce sie spotkac z kilkoma dawno niewidzianymi kolezankami.
a z jedna-wcale bym sie nie spotkala - za to ona cisnie, zeby mi sie zaprezentowac.
jaka jest laska.
ani ona laska, ani ja niespecjalnie zainteresowana czy sie w tej kwestii cos zmienilo, poza tym nie lubie mitomanek...
ale sie pewnie zobaczymy....ona tego na bank dopilnuje.
i zapewne sie zaraz bedziemy rozwodzic (wizyta M u jego fantastiko rodziny), a potem sie pogodzimy i zgodnie wsiadziemy do samolotu.
i bedzie po tygodniu:/
ale ciesze sie naprawde, bo chce obgadac z mama sprawe jej wizyty tu.
dzieci sa tak wystesknione babci, ze tydzien u niej z pewnoscia nie wystarczy.
11:06, laudik
Link Komentarze (4) »
piątek, 06 czerwca 2008
z okazji 10 rocznicy slubu
wcozraj dostalam kwiaty i napoje a potem wdziecznie odlecialam przed tv.
a przedwczoraj - po raz pierwszy wylicytowalam na ebayu UK moje ukochane perfumy, za okragla kwote 1.41 (przesylka kosztowala mnei 2.50!).
perfumy dodam nieosiagalne w europie.
juz nie.
wiec zeby sprowadzic ze stanow tzeba troche sie nalatac, zaplacic za sziping i takie tam
a juz dzis, z samego rana - moj prezent , za ktory zaplacilam cale 3.91 przyniosl mi listonosz.
rewelka.
znow moge lazic gola, bo tylko w nich czuje sie ubrana:P
i jeszcze jakbym miala 24 lata(sie czuje)
bo wtedy pierwszy raz TAK zaczelam pachniec:D
i jaka zdolna jestem...komentazr tez wystawilam:D....
11:03, laudik
Link Komentarze (5) »
środa, 04 czerwca 2008
dlaczegoo??
dlaczego tylu gnojow i podlych ludzi zyje?
dlaczego ktos moze pzrez 25 lat tzzryamc corke w piwnicy, gwalcic ja, miec z nia dzieci?
a inny-dobry, wspanialy, wartosciowy - dokladnie tyle samo- i tylko tyle moze zyc ?
...nie zdazyla byc mama, ne zdazyla byc zona...
bylaby - i byla wspaniala..
chujnia...
19:32, laudik
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 czerwca 2008
prezent 4me zamiast spa ....
...
ile razy otworze, tyle razy poczuje sie jak nowonarodzona :P...
20:35, laudik
Link Dodaj komentarz »
new order
a wiec wyglada tak, ze na dzrwiach wisza tygodniowe tabele punktacji, a ja staram sie niemal po hitlerowsku trzymac zaprowadzonych zasad.
hitlerowska konsekwencja.
zobaczymy kto dostanie talon na kase na koniec tygodnia.
(jestem wymordowana emocjonalnie, psychicznie i fizycznie i pragne znalezc sie tysiace kilometrow stad.
w chujewiegdzielandii.gdziebadz.byle z dala)
ani bieganie ani potrojna dawka jogi nie dzialaja.
zmeczenie materialu i korozja.
obawiam sie, ze moge miec zalamanie nerwowe w najblizszym czasie.
9!
zjaralam sobie ryj tak, ze mi sie ciagnie skora.
a w ciagu kilku dni pewnie mi zejdzie.
mniodzik:)
20:03, laudik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 czerwca 2008
10!
planow jest wiele,a zrealizuje sie pewnie z jeden.
ostatecznie tydzien to nie miesiac.
a planow mam jak na miesiac.
wiem na pewno, ze chce sie spotkac z kilkoma dawno niewidzianymi kolezankami.
a z jedna-wcale bym sie nie spotkala - za to ona cisnie, zeby mi sie zaprezentowac.
jaka jest laska.
ani ona laska, ani ja niespecjalnie zainteresowana czy sie w tej kwestii cos zmienilo, poza tym nie lubie mitomanek...
ale sie pewnie zobaczymy....ona tego na bank dopilnuje.
i zapewne sie zaraz bedziemy rozwodzic (wizyta M u jego fantastiko rodziny), a potem sie pogodzimy i zgodnie wsiadziemy do samolotu.
i bedzie po tygodniu:/
ale ciesze sie naprawde, bo chce obgadac z mama sprawe jej wizyty tu.
dzieci sa tak wystesknione babci, ze tydzien u niej z pewnoscia nie wystarczy.
11:06, laudik
Link Komentarze (4) »
piątek, 06 czerwca 2008
z okazji 10 rocznicy slubu
wcozraj dostalam kwiaty i napoje a potem wdziecznie odlecialam przed tv.
a przedwczoraj - po raz pierwszy wylicytowalam na ebayu UK moje ukochane perfumy, za okragla kwote 1.41 (przesylka kosztowala mnei 2.50!).
perfumy dodam nieosiagalne w europie.
juz nie.
wiec zeby sprowadzic ze stanow tzeba troche sie nalatac, zaplacic za sziping i takie tam
a juz dzis, z samego rana - moj prezent , za ktory zaplacilam cale 3.91 przyniosl mi listonosz.
rewelka.
znow moge lazic gola, bo tylko w nich czuje sie ubrana:P
i jeszcze jakbym miala 24 lata(sie czuje)
bo wtedy pierwszy raz TAK zaczelam pachniec:D
i jaka zdolna jestem...komentazr tez wystawilam:D....
11:03, laudik
Link Komentarze (5) »
środa, 04 czerwca 2008
dlaczegoo??
dlaczego tylu gnojow i podlych ludzi zyje?
dlaczego ktos moze pzrez 25 lat tzzryamc corke w piwnicy, gwalcic ja, miec z nia dzieci?
a inny-dobry, wspanialy, wartosciowy - dokladnie tyle samo- i tylko tyle moze zyc ?
...nie zdazyla byc mama, ne zdazyla byc zona...
bylaby - i byla wspaniala..
chujnia...
19:32, laudik
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 czerwca 2008
prezent 4me zamiast spa ....
...
ile razy otworze, tyle razy poczuje sie jak nowonarodzona :P...
20:35, laudik
Link Dodaj komentarz »
new order
a wiec wyglada tak, ze na dzrwiach wisza tygodniowe tabele punktacji, a ja staram sie niemal po hitlerowsku trzymac zaprowadzonych zasad.
hitlerowska konsekwencja.
zobaczymy kto dostanie talon na kase na koniec tygodnia.
(jestem wymordowana emocjonalnie, psychicznie i fizycznie i pragne znalezc sie tysiace kilometrow stad.
w chujewiegdzielandii.gdziebadz.byle z dala)
ani bieganie ani potrojna dawka jogi nie dzialaja.
zmeczenie materialu i korozja.
obawiam sie, ze moge miec zalamanie nerwowe w najblizszym czasie.
błaaaa,.... niedziela, 01 czerwca 2008
niedziela, 01 czerwca 2008
błaaaa,....
nie wiem czy mnei sie to tylko zdaje, czy to fakt - choc wszystko wskazuje na to drugie, ze mam kaca giganta po wczorajszym spotkaniu ze znajomkami.
jeden to neurotyczny 30 latek co niedawno zerwal z laska i mial ptrzebe wyrzucenie z siebie tego.
nie powiem milo sie gadalo i bylo cakiem calkiem.
M co prawda dlugo - jak zwykle- przygotowywal strawe, tak, ze pod sam koniec mielsmy ochote wpieprzyc wszystko prosto z pieca razem z blacha.
ale sie nie dalo wiec zapijalismy glod i cierpienia browarkami.
A potem jeszce wpadla elka z incarnacja petera steela - w koncu zebrali sie do kupy i dotarli - juz lekko zalatwieni.
wiec wieczoru ciag dalszy przebiegal pod haslem pajacowania i chlania i ostatczeni skonczylo sie grubo po godzinie 1 w nocy.
niuby pelna kultura - nie tak pozno, jednakze przyjmowanie browarow rozpoczelaio sie o godzinie 18 wiec jakby poziom alkoholu we krwi na biezaco sie ustalal.
nie powodujac przedwczesnego zgasniecia.
dzis jednak wszystko co przyjete odczuwam w starych kosciach.zwlaszcza, ze tradycyjnie dane mi bylo pospac do 6:30... bo kidsy - z okazji planowanej popijawy poszly spac dosc wczesnie - zatem zgodnie z prawem natury - podniosly sie rownie wczesnie - swieze i wypoczete.
a - i sie do tego zmienila pogoda
Na pocieszenie w kazdym razie pozostaje mi fakt, ze udalo sie wczoraj w pracy wespol zespol usunac przykry zielonkawy kolor z mojej glowy i od wczorajszego popoludnia hpnotyzuje otoczenie - odzyskanym platynowym blonndem. i oblednym stajlem - bo przy okazji zabiegow wlosy mi sie podpalily tu i tam w zwiazku z czym stercza tak jak nie osmielilabym sie marzyc.Wlasnie tak jak powinny.
z czego jestem ogromnie zadowolona.
dzieci prezenty dostally w piatek wiec dzis dopchamy je wyjsciowymi lodami czy cos i styka
błaaaa,....
nie wiem czy mnei sie to tylko zdaje, czy to fakt - choc wszystko wskazuje na to drugie, ze mam kaca giganta po wczorajszym spotkaniu ze znajomkami.
jeden to neurotyczny 30 latek co niedawno zerwal z laska i mial ptrzebe wyrzucenie z siebie tego.
nie powiem milo sie gadalo i bylo cakiem calkiem.
M co prawda dlugo - jak zwykle- przygotowywal strawe, tak, ze pod sam koniec mielsmy ochote wpieprzyc wszystko prosto z pieca razem z blacha.
ale sie nie dalo wiec zapijalismy glod i cierpienia browarkami.
A potem jeszce wpadla elka z incarnacja petera steela - w koncu zebrali sie do kupy i dotarli - juz lekko zalatwieni.
wiec wieczoru ciag dalszy przebiegal pod haslem pajacowania i chlania i ostatczeni skonczylo sie grubo po godzinie 1 w nocy.
niuby pelna kultura - nie tak pozno, jednakze przyjmowanie browarow rozpoczelaio sie o godzinie 18 wiec jakby poziom alkoholu we krwi na biezaco sie ustalal.
nie powodujac przedwczesnego zgasniecia.
dzis jednak wszystko co przyjete odczuwam w starych kosciach.zwlaszcza, ze tradycyjnie dane mi bylo pospac do 6:30... bo kidsy - z okazji planowanej popijawy poszly spac dosc wczesnie - zatem zgodnie z prawem natury - podniosly sie rownie wczesnie - swieze i wypoczete.
a - i sie do tego zmienila pogoda
Na pocieszenie w kazdym razie pozostaje mi fakt, ze udalo sie wczoraj w pracy wespol zespol usunac przykry zielonkawy kolor z mojej glowy i od wczorajszego popoludnia hpnotyzuje otoczenie - odzyskanym platynowym blonndem. i oblednym stajlem - bo przy okazji zabiegow wlosy mi sie podpalily tu i tam w zwiazku z czym stercza tak jak nie osmielilabym sie marzyc.Wlasnie tak jak powinny.
z czego jestem ogromnie zadowolona.
dzieci prezenty dostally w piatek wiec dzis dopchamy je wyjsciowymi lodami czy cos i styka
mialo byc tak pieknie, czwartek, 29 maja 2008
mialo byc tak pieknie
a tymczasem mam seledynowe wlosy.w zwiazku z powyzszym pograzona jestem w rozpaczy.
a zeby bylo malo obejzralam najnowszego Rambo i to skutecznie wytarlo mi z twarzy usmiech.
po pierwsze -bo okrutny to obraz i co gorsza - mowi o rzeczach niezmyslonych.
do bolu prawdziwych mozna rzec.
po drugie - bo sylwester s wyglada bardzo staro i zle.
w kazdym razie te wszystkie operacje, ktore mial zamiast polepszyc pogorszyly sprawe.
(cos jakby temat z moimi wlosami.mial byc swiezy blond - jest pistacja:/)
i niech nikt nie wierzy ze sly sie dobzre trzyma.
gowno prawda.
sie rozpadl i go poszczepiali byle jak i wyglada wlasnei tak....jakby na slowo honoru (albo jak przez okno)
a potem jeszcze widzialam film day watch czy jakos tak.
film rosyjski robiony na amerykanski.
nawet chciele dubbing miec angielski tylko im nie wyszedl za bardzo.
nie wiem jak sie skonczyl, bo padlam.
byl dlugi nudny i przesadzony.
i musze przyznac po raz kolejny, ze ruscy filmow nie potrafia ro0bic.
staraja sie bardzo ale im nie wychodzi..
choiciaz...
jedynym - jak dotad (w mojej ocenie) dbrym ruskim filmem byl "bielyj Bim czornaje ucho" .
byl piuekny i na nim plakalam.
a reszta produkcji sasiadow ze wschodu to straszna kila.
i ide topic smutki z powodu wlosow i cierpienia na swiecie w winie .
za sylwka stalone tez wypiije
( chcialam poprawic wszystkie leiterowki ale juz nie dam chyba rady)
22:35, laudik
Link Komentarze (1) »
środa, 28 maja 2008
i jestem
mam duzo do pisania, ale nie chce mi sie pisac.
a tymczasem mam seledynowe wlosy.w zwiazku z powyzszym pograzona jestem w rozpaczy.
a zeby bylo malo obejzralam najnowszego Rambo i to skutecznie wytarlo mi z twarzy usmiech.
po pierwsze -bo okrutny to obraz i co gorsza - mowi o rzeczach niezmyslonych.
do bolu prawdziwych mozna rzec.
po drugie - bo sylwester s wyglada bardzo staro i zle.
w kazdym razie te wszystkie operacje, ktore mial zamiast polepszyc pogorszyly sprawe.
(cos jakby temat z moimi wlosami.mial byc swiezy blond - jest pistacja:/)
i niech nikt nie wierzy ze sly sie dobzre trzyma.
gowno prawda.
sie rozpadl i go poszczepiali byle jak i wyglada wlasnei tak....jakby na slowo honoru (albo jak przez okno)
a potem jeszcze widzialam film day watch czy jakos tak.
film rosyjski robiony na amerykanski.
nawet chciele dubbing miec angielski tylko im nie wyszedl za bardzo.
nie wiem jak sie skonczyl, bo padlam.
byl dlugi nudny i przesadzony.
i musze przyznac po raz kolejny, ze ruscy filmow nie potrafia ro0bic.
staraja sie bardzo ale im nie wychodzi..
choiciaz...
jedynym - jak dotad (w mojej ocenie) dbrym ruskim filmem byl "bielyj Bim czornaje ucho" .
byl piuekny i na nim plakalam.
a reszta produkcji sasiadow ze wschodu to straszna kila.
i ide topic smutki z powodu wlosow i cierpienia na swiecie w winie .
za sylwka stalone tez wypiije
( chcialam poprawic wszystkie leiterowki ale juz nie dam chyba rady)
22:35, laudik
Link Komentarze (1) »
środa, 28 maja 2008
i jestem
mam duzo do pisania, ale nie chce mi sie pisac.
pada i pada, poniedziałek, 26 maja 2008, laudik
no zesz karwa...!!!!
chujoza jakas.
drugi dzien leje.
oszaleje od tego, bo ani wyjsc ani pojsc ani kompletenie nic.
mialam sie opalac na ogrodzie pod palma, a tymczasem wlaczylam ogrzewanie.
a z okazji dnia mamy mam ochote wstac i wyjsc i zapomniec o wszystkim.
nawet mimo deszczu.
a pewnikiem sie jedno napije.
w zasadzie to moge zaczac juz podczas podawania kolacji.
czyli zara.
w lodowce jakas resztke rumu i koli mam wiec normalnie ide zaswietowac.
dzien mi minal w rytmie techno.
chce wyjsc na tance, odstrzelic sie - w sensie SIEBIE na tablecie i wrocic w przyszlym tygodniu.
o ile w ogole.
poki co 3 kolacje i raz napoje dla pani mamy bardzo proszszsz...
chujoza jakas.
drugi dzien leje.
oszaleje od tego, bo ani wyjsc ani pojsc ani kompletenie nic.
mialam sie opalac na ogrodzie pod palma, a tymczasem wlaczylam ogrzewanie.
a z okazji dnia mamy mam ochote wstac i wyjsc i zapomniec o wszystkim.
nawet mimo deszczu.
a pewnikiem sie jedno napije.
w zasadzie to moge zaczac juz podczas podawania kolacji.
czyli zara.
w lodowce jakas resztke rumu i koli mam wiec normalnie ide zaswietowac.
dzien mi minal w rytmie techno.
chce wyjsc na tance, odstrzelic sie - w sensie SIEBIE na tablecie i wrocic w przyszlym tygodniu.
o ile w ogole.
poki co 3 kolacje i raz napoje dla pani mamy bardzo proszszsz...
nic, poniedziałek, 26 maja 2008, laudik
ja myslalam , ze minely wieki, a okazalo sie, ze swiat jest dokladnie w tym samym miejscu, w ktorym go ostatnio zostawilam .
normalnie nie do wiary
a ponadto wszytskim matkom i niematkom wesolego dnia matki....:P
normalnie nie do wiary
a ponadto wszytskim matkom i niematkom wesolego dnia matki....:P
nie mam netu, poniedziałek, 26 maja 2008, laudik
no wlasnie nie mam lecz szpony nałogu kaza radzic sobie z tym problemem.
wszelkimi sposobami.
te zas sa nie do konca legalne i nie do konca jestem w zwiazku z tym w porzadku, szczegolnie wobec jakiegos nieznajomego sasiada...
ale coz poczac?
sasiad (nawet nie wiem ktory!!!)sie mam nadzieje nie skubnie, a ja jakos przetrwam do srody.
bo w srode mam ponoc wrocic do sieciowego swiata:)
tak czy siak nie jest zle, bo w zwiazku z tym, ze nie ma internetu spedzilismy piekna rodzinna niedziele -
prawei rodzinna bo M tradycyjnie byl w pracy - ja z pomiotami siedzielismy przed tv - pierwszy raz od miesiecy - poczytalismy na glos ksiazke - znaczy kajek, polenilismy sie, i bylo bardzo milo.
deszcz lal calusienki dzien wiec bylo kulanie sie po kanapach, przysypianie i budzenie sie tylko na zarcie.
i tak o.
wstawilam milion pralek, wpieprzylam zapas jadła na najblizszy miesiac i w zwiazku z tym ostatnim powracam na cos w rodzaju diety.
moze nie superrestrykcyjna tym razem bedzie, ale bedze.
howk.
poki co wypilam redbula light i wciagnelam jajko.
a teraz ide badac zmiany powstale na swiecie .
wszelkimi sposobami.
te zas sa nie do konca legalne i nie do konca jestem w zwiazku z tym w porzadku, szczegolnie wobec jakiegos nieznajomego sasiada...
ale coz poczac?
sasiad (nawet nie wiem ktory!!!)sie mam nadzieje nie skubnie, a ja jakos przetrwam do srody.
bo w srode mam ponoc wrocic do sieciowego swiata:)
tak czy siak nie jest zle, bo w zwiazku z tym, ze nie ma internetu spedzilismy piekna rodzinna niedziele -
prawei rodzinna bo M tradycyjnie byl w pracy - ja z pomiotami siedzielismy przed tv - pierwszy raz od miesiecy - poczytalismy na glos ksiazke - znaczy kajek, polenilismy sie, i bylo bardzo milo.
deszcz lal calusienki dzien wiec bylo kulanie sie po kanapach, przysypianie i budzenie sie tylko na zarcie.
i tak o.
wstawilam milion pralek, wpieprzylam zapas jadła na najblizszy miesiac i w zwiazku z tym ostatnim powracam na cos w rodzaju diety.
moze nie superrestrykcyjna tym razem bedzie, ale bedze.
howk.
poki co wypilam redbula light i wciagnelam jajko.
a teraz ide badac zmiany powstale na swiecie .
a teraz do rzeczy, czwartek, 22 maja 2008, laudik
przetestowalam juz chyba wszelkie warianty dzialania bloxa i mimo wczesniejszych watpliwosci moge stwierdzic, ze poki co zostaje.
jest tu pare niuansow, ktore niekoniecznie mnie sie podobaja; jest tez mnostwo funkcji ,
ktore mnei przerastaja i wiele czasu uplynie zanim zlapie co do czego.
ale na plus liczy sie to, ze chodzi szybko, nie mysli zbyt duzo nad wszystkim i - jak mowi haslo pzrewodnie - tu sie dobrze pisze:)).....no oby oby...
a przede mna trzy dni w towarzystwie dzieci
bez zadnego wsparcia .
dramat.
a pan MONż bedzie w tym czasie bawil w londku w charakterze gwiazdy rocka.
nienawidze sobot i niedziel wlasnie z tego powodu, ze zazwyczaj siedze w te dni z dziecmi sama i za cholere nie wiem co wymyslic takiego co daloby im zajecie a mi spokoj.
poza tym wymyslilam sobie, ze zaczne cisnac na glosnie czytanie w domu - codziennie.
i to nie moja a kaja.
wszystko po to, zeby nie zapomnial jak sie czyta po polsku.
zastanawiam sie tez co zrobic z laskami, bo nie byly tak madre jak kaj i nie nauczyly sie jak dotad czytac. wiec jak juz ktos sie za nie zabierze to beda uczyly sie tylko w inglisz.
a ja bylabym jednak za tym, zeby posiadly umiejetnosc pisania i czytania w polisz.
Zatem zaczne chyba je troche uczyc tez, zeby w przyszlosci mialy umiejetnosc poslugiwania sie
polskim i w mowie i w pismie.
i zeby babcia polonistka nie plakala z tego powodu.
a poza tym to nadal leb jak sklep, dziadostwo trzyma mnei tak az mnie dziasła bola .
nie wiem co zlapałam i gdzie, ale kurewsko agresywne to jest.
ale coz sie dziwic - choroba wsciekłych krow tez STAD wyszla zdaje mi sie.
wiec co mi tam grypa, katar czy cokolwiek to jest
jest tu pare niuansow, ktore niekoniecznie mnie sie podobaja; jest tez mnostwo funkcji ,
ktore mnei przerastaja i wiele czasu uplynie zanim zlapie co do czego.
ale na plus liczy sie to, ze chodzi szybko, nie mysli zbyt duzo nad wszystkim i - jak mowi haslo pzrewodnie - tu sie dobrze pisze:)).....no oby oby...
a przede mna trzy dni w towarzystwie dzieci
bez zadnego wsparcia .
dramat.
a pan MONż bedzie w tym czasie bawil w londku w charakterze gwiazdy rocka.
nienawidze sobot i niedziel wlasnie z tego powodu, ze zazwyczaj siedze w te dni z dziecmi sama i za cholere nie wiem co wymyslic takiego co daloby im zajecie a mi spokoj.
poza tym wymyslilam sobie, ze zaczne cisnac na glosnie czytanie w domu - codziennie.
i to nie moja a kaja.
wszystko po to, zeby nie zapomnial jak sie czyta po polsku.
zastanawiam sie tez co zrobic z laskami, bo nie byly tak madre jak kaj i nie nauczyly sie jak dotad czytac. wiec jak juz ktos sie za nie zabierze to beda uczyly sie tylko w inglisz.
a ja bylabym jednak za tym, zeby posiadly umiejetnosc pisania i czytania w polisz.
Zatem zaczne chyba je troche uczyc tez, zeby w przyszlosci mialy umiejetnosc poslugiwania sie
polskim i w mowie i w pismie.
i zeby babcia polonistka nie plakala z tego powodu.
a poza tym to nadal leb jak sklep, dziadostwo trzyma mnei tak az mnie dziasła bola .
nie wiem co zlapałam i gdzie, ale kurewsko agresywne to jest.
ale coz sie dziwic - choroba wsciekłych krow tez STAD wyszla zdaje mi sie.
wiec co mi tam grypa, katar czy cokolwiek to jest
przed zapadnieciem sie w oflajn czwartek, 22 maja 2008, laudik
tak sie zastanawiam czy mi to poztrebne bylo
ta przeprowadzka.
bo z jednej strony onet bardzo dretwy, tradycja jest pianie tam po to by w momencie publikacji stracic wsyztsko.
lecz z drugiej strony jakis kawalek mnei tam zostal.
i sie dawalo tamtego bloga zrobic tak "pod siebie"
a tego to nie.
w kazydm razie no abla poki co.
ponadto dzis nastapi odciecie od siecoie - na jak dlugo - nie wiemy.
miejmy nadzieje, ze tutejszy dostawca netu sprezy sie i nie bedzie to dluzej niz do przyszlego tygodnia.
jakos tak lepiej jak sie net ma.
poza tym w kolo to samo - dzieci, praca, dom.
jedyna ciekawostka na najblizszy czas jest wyjazd do pl - dokladnie za miesiac.
i przyjazd K z K.
i moze dogadamy wizyte mamy.
a moze i kamy.
i jest mi jakos nijak.
ta przeprowadzka.
bo z jednej strony onet bardzo dretwy, tradycja jest pianie tam po to by w momencie publikacji stracic wsyztsko.
lecz z drugiej strony jakis kawalek mnei tam zostal.
i sie dawalo tamtego bloga zrobic tak "pod siebie"
a tego to nie.
w kazydm razie no abla poki co.
ponadto dzis nastapi odciecie od siecoie - na jak dlugo - nie wiemy.
miejmy nadzieje, ze tutejszy dostawca netu sprezy sie i nie bedzie to dluzej niz do przyszlego tygodnia.
jakos tak lepiej jak sie net ma.
poza tym w kolo to samo - dzieci, praca, dom.
jedyna ciekawostka na najblizszy czas jest wyjazd do pl - dokladnie za miesiac.
i przyjazd K z K.
i moze dogadamy wizyte mamy.
a moze i kamy.
i jest mi jakos nijak.
teraz juz na czysto środa, 21 maja 2008, laudik
przenioslam sie, bo onet mnie wkurzal.
przyszlam z i zamierzam tu zostac.
to tyle tytulem wstepu.
dziekuje.
21:53, laudik
przyszlam z i zamierzam tu zostac.
to tyle tytulem wstepu.
dziekuje.
21:53, laudik
ostatnie zapiski środa, 21 maja 2008, laudik
wtorek nadal chora. dzis jakby leb jeszcze ciezszy - czy to wlasciwei mozliwe? chyba poszlo mi w zatoki, bo jak doszedl bol zeba to chyba znak ze sie w zatoce powyzej cos dzieje. niedobrze zasadniczo. ratuje mnie jedynie moj nowy namberłan.... ..... poswiecilam sie ponadto wczoraj, a wlasciwie dzisiaj, bo nie dosc, ze do nocy sciagałam film to i go sobie zadalam.niejako przed snem. i bo ja wiem ?..... jak wydrukowalam sobie tego bloga kiedys tam i mialam go przed oczami - niejeden raz z reszta to plakalam. ze smiacia oczywizda. a przy filmie sie zasmialam kilkakrotnie. i tyle tego. jakos niewiele znalazlam i bloga i lasek z niego w filmie. a moze ta choroba mnei tak znieczulila jakos? nie wiem. ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)












