niedziela, 01 czerwca 2008
błaaaa,....
nie wiem czy mnei sie to tylko zdaje, czy to fakt - choc wszystko wskazuje na to drugie, ze mam kaca giganta po wczorajszym spotkaniu ze znajomkami.
jeden to neurotyczny 30 latek co niedawno zerwal z laska i mial ptrzebe wyrzucenie z siebie tego.
nie powiem milo sie gadalo i bylo cakiem calkiem.
M co prawda dlugo - jak zwykle- przygotowywal strawe, tak, ze pod sam koniec mielsmy ochote wpieprzyc wszystko prosto z pieca razem z blacha.
ale sie nie dalo wiec zapijalismy glod i cierpienia browarkami.
A potem jeszce wpadla elka z incarnacja petera steela - w koncu zebrali sie do kupy i dotarli - juz lekko zalatwieni.
wiec wieczoru ciag dalszy przebiegal pod haslem pajacowania i chlania i ostatczeni skonczylo sie grubo po godzinie 1 w nocy.
niuby pelna kultura - nie tak pozno, jednakze przyjmowanie browarow rozpoczelaio sie o godzinie 18 wiec jakby poziom alkoholu we krwi na biezaco sie ustalal.
nie powodujac przedwczesnego zgasniecia.
dzis jednak wszystko co przyjete odczuwam w starych kosciach.zwlaszcza, ze tradycyjnie dane mi bylo pospac do 6:30... bo kidsy - z okazji planowanej popijawy poszly spac dosc wczesnie - zatem zgodnie z prawem natury - podniosly sie rownie wczesnie - swieze i wypoczete.
a - i sie do tego zmienila pogoda
Na pocieszenie w kazdym razie pozostaje mi fakt, ze udalo sie wczoraj w pracy wespol zespol usunac przykry zielonkawy kolor z mojej glowy i od wczorajszego popoludnia hpnotyzuje otoczenie - odzyskanym platynowym blonndem. i oblednym stajlem - bo przy okazji zabiegow wlosy mi sie podpalily tu i tam w zwiazku z czym stercza tak jak nie osmielilabym sie marzyc.Wlasnie tak jak powinny.
z czego jestem ogromnie zadowolona.
dzieci prezenty dostally w piatek wiec dzis dopchamy je wyjsciowymi lodami czy cos i styka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz