sobota, 27 lutego 2010
....
myslalam, ze sie skonczy ta zima , wroci wiosna, moje ukochane slonce mnei oswieci i znow mnei ocali
mialam nadzieje, ze kolejny raz wyjde z zimy obronna reka, ze sie wyslizgam....kolejny raz...
bo jest miedzy nami wrogosc, odkad pamietam.
..ja nie znosze jej - a ona mnie...
ja sie jej panicznie boje - ona smieje mi sei w twarz i co roku wyciaga do mnei swoja koscista lodowta reke
i szydzi z moich unikow..
i jak co roku cedzi pzez zeby, ze wroci....i ze mi pokaze....
juz kilka razy mnei dopadala, raz polozyla na deskach na kilka lat...
raz jej sie wyrwalam i schowalam pzred nia w najdziwniejszym kacie swiata....
a w tym roku mnei capnela, nie wiem jak to sie stalo, ale dalam sie pzrydusic noga do ziemi.
dostalam cios w glowe, a jak sie ocknelam lezalam z twarza wcisnieta miedzy plot a chodnik..
ale juz sie podnosze...
pierwszy raz od lat na czyims ramieniu....
duma poszla sie je..c..
ale na cholere mi duma w lezeniu pod plotem....
wiec
i'll be back.
just gimme a second.....
20:03, laudik
Link Komentarze (1) »
piątek, 12 lutego 2010
jestem, ale mnei nie ma
zatem w tym momecnie nie powinno sie pojawic nic do czytania, tylko obraz nieobecnej mnie
a zatem:
i tyle wszystkiego..... w tej odslonie.
ide zbierac mysli.....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz