Boze jak jest zimno.
Jak jest ciemno juz o 4 po poludniu.
Jak strasznie sie czlowiekowi nic nie chce.
Jak ciezko jest sie zmusic do jakiejkolwiek aktywnosci.
Ja strasznie mi sie rysuja wydatki w nadchodzacych miesiacach - urodziny dziewczyn, swieta, urodziny Kaja...
chyba zeby bylo wiecej pieniedzy powinnismy z Michalem pzrestac jesc.
Bo pieniadze beda nam potrzebne na te wszystkie imprezy jak cholera.
Jak co roku po urodzinach Kaja zobaczymy wielka, pzrepastna dziure i w portfelach i w kieszeniach...
Ja pierdole...
jakos wszystkei te rozsterki inaczej wygaldaja z perspektywy lawki na patio ustawionej w pelnym sloncu...
A w zime... masakra...
Jeszcze te rachunki, prad, gaz...
te poranne szyby cale zaparowane, skraplajaca sie woda... brrrr...
135 dni do wiosny....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz